Góry z Poznania / Beskidy na 3 dni

Seria Góry z Poznania cieszy się całkiem niezłą popularnością. Okazuje się, że sporo z Was rzeczywiście poszukuje takich pomysłów z konkretnymi propozycjami ścieżek. Odległość jednak jest nieubłagana i kiedy usiadłem do planu na weekend w górach w grudniu, kiedy spojrzałem na mapę to okazuje się, że zachód Polski przeszliśmy cały. Wprawdzie niektóre miejsca już dobre kilka lat temu więc zapewne będą wkrótce posty aktualizacyjne, ale tym razem jednak chciałem coś innego.

Dlaczego Beskidy?

Wybór padł na Beskidy. 5h jazdy w jedną stronę (S5 oraz płatna A4). Byliśmy w tamtych okolicach już raz, Góry na weekend – Beskid Śląski, a poza tym we wrześniu odwiedziłem podczas Śląskie 2022. Niestety Beskidy od zachodniej strony mają ten problem (albo zaletę), że szlaki górskie są dość… krótkie. Ogólnie rzecz biorąc Beskidy składają się z wielu pasm górskich poprzecinanych dolinami w których często są położone miasta, tak jak Wisła czy Szczyrk. To sprawia, że albo idziemy czerwonym szlakiem po szczytach i mamy nocowanie w schroniskach wraz z niewielkimi możliwościami stworzenie idealnej „pętli szlakowej” (by nie wracać tę samą drogą), albo… robimy małą pętelkę z najbliższego miasta do schroniska czy szczytu. Wydaje się to idealne dla niedzielnych turystów zwłaszcza w perspektywie szybko zachodzącego grudniowego słońca, ale nie do końca dla kogoś kto chce spędzić w górach trochę więcej godzin.

Właśnie dlatego ostatecznie wypalił wyjazd na 3 dni. Nijak nie mogłem zrobić sensownej pętli więc ostatecznie nocowaliśmy w tym samym miejscu, każdego dnia wychodząc w inne pasmo.

Bezpieczeństwo

Pamiętajcie, że zimowa turystyka górska narażona jest na różne niebezpieczeństwa. By zachować bezpieczeństwo koniecznie sprawdźcie warunki pogodowe GOPR dla danego rejonu. Nie zapomnijcie też o podstawowym wyposażeniu plecaka jak latarki czołowe, apteczka, minimum raczki (pamiętajcie, że raki i raczki to NIE to samo) czy chemiczne ogrzewacze ciała.

Beskid Żywiecki

Nocleg

Celem wprawdzie była Wisła, ale ostatecznie skończyło się na Istebnej. Na Booking.com udało się dorwać Koronkową Chatkę w powiedzmy szczerze – śmiesznej cenie. Złożył się na to rabat Booking.com, promocja last-minute i to wszystko sprawiło, że rezerwacja została dokonana.

A co znajdziemy na miejscu? To stary dom na jednej z wąskich dróg otaczających Istebnę. Wprawdzie leży akurat w miejscu gdzie dookoła mamy kilka innych chat, ale nie uświadczymy żadnego sklepu w pobliżu. Ważny też jest zimowy dojazd – warto mieć łańcuchy w bagażniku, mogą się przydać. Wzniesienia są widoczne i naprawdę jest ślisko jeśli temperatura jest ujemna. Nam udało się dotrzeć, ale gdybyśmy drugiego dnia chcieli ruszyć auto to bez łańcuchów by się raczej nie obyło . Trzeciego dnia za to – wyjechaliśmy choć praktycznie na ciągłym poślizgu, a tego dnia temperatura była minimum na plusie.

Dotarliśmy, co zostaliśmy w środku? Jak wspomniałem – to stary dom, ale przystosowany dla turystów. O wieku budynku mówią niskie wejścia do dwóch pomieszczeń na parterze, gdzie niektórzy mieli okazję przypomnieć sobie o tym w dość bolesny sposób. Jedno pomieszczenie to swoisty salon oraz jadalnia, drugie, sypialne, z dwoma łóżkami podwójnymi. Na górze za to znajdziemy trzy sypialnie, łącznie dom może pomieścić 13 osób. Brzmi fantastycznie, ale jeden prysznic przy 13 osobach wymaga niezłego zgrania (choć sytuacje awaryjne ratuje nieco dodatkowa osobna toaleta). Na zdecydowany plus – dom jest stary, ale łazienka jest odnowiona wzorowo, to jest ważne dla wielu osób. Warto jeszcze wiedzieć o tym, że za ogrzewanie odpowiada piec i właścicielka będzie wpadać rano i wieczorem, by zadbać o odpowiednią temperaturę.

Ogród pozwala na grill’a z widokiem na góry, ale zimą nie korzystaliśmy. Generalnie całość można podsumować – to stary dom, który jest przystosowany dla turystów, ale nie jest to przesadzone, nie jest to typowa „inwestycja” gdzie wszystko jest wymuskane jak w hotelu. Nie sposób jednak zignorować ogromne zaangażowanie właścicielki, by goście czuli się komfortowo i z pewnością to miejsce będzie ewoluowało. Bo dla naszej trójki miejsce okazało się być idealne, a i większe grupy powinny być zadowolone.

Gdzie zjeść?

Pierwszego dnia, po szlaku, wpadaliśmy do Karczmy Pod Niedźwiedziem położonej w Węgierskiej Górce. Choć za wysoką ocenę miejsca z pewnością częściowo odpowiada klimat drewnianej chaty oraz spora ilość pozycji w menu to zjedliśmy dobrze i sporo. Cenowo jak na turystyczne miejsce w 2023 roku przystało, za danie trzeba liczyć ok. 40PLN

Drugiego dnia, podczas trekkingu zeszliśmy do Wisły, a przed nami był jeszcze „spacer” do Istebnej, do naszego miejsca zamieszkania. Tam nasz wybór padł na Tutto, włoską kuchnię w naprawdę zacnym wydaniu. Wprawdzie każdy z nas wybrał ostatecznie okrągłe danie z sosem pomidorowym i różnymi dodatkami to tutaj warto zauważyć – wiele propozycji pizzy z menu to coś więcej niż zwykła Capricciosa czy Funghi. Jeśli będę w Wiśle i najdzie mnie ochota na włoską kuchnię – na pewno skieruję się do Tutto.

Trzeci dzień minął na szlaku dość szybko, zwłaszcza w perspektywie 5 godzinnego powrotu do Poznania. Obyło się bez wizyty w knajpie, ale sporo czasu spędziliśmy w Gościńcu Równica łącznie składając chyba z 4 zamówienia… xD

Pomysły na szlaki

Pitu, pitu, a wszyscy wiemy, że sedno górskich wizyt to pobyt na szlakach dla takich jak my. Te chwile kiedy już przebyło się pierwsze 2 kilometry, nogi i mózg zaczynają przyzwyczajać się do warunków, a Ty po prostu idziesz. Niektórzy w ciszy, pozwalając na delektowanie się chwilą, widokiem zaśnieżonego lasu, ale i satysfakcji z wykonywanej aktywności fizycznej. Niektórzy gawędząc z towarzyszami podróży, zwłaszcza jeśli takie wypady są po dłuższym okresie „niewidzenia”. Jakie więc pomysły przetestowaliśmy każdego dnia?

Dzień 1 / Beskid Żywiecki z Żabnicy

Link do PDF/Mapa Turystyczna: BeskidyNa3Dni_Dzien1.pdf / https://mapa-turystyczna.pl/route/3fivb

Parking płatny gotówką (ok. 20PLN za cały dzień) znajduje się TUTAJ. Jest jeszcze kilka bezpłatnych miejsc, uważajcie tylko, by nie zastawiać dróg dojazdowych.

19,5km oraz 6,5h czasu grudniowego światła dziennego brzmi jak wyzwanie i takim się okazało. Dojechaliśmy na miejsce, przebranie się zajęło parę minut, a marsz w śniegu trzem facetom  zajął dokładnie tyle czasu ile powinien latem. Na szczęście – jest możliwość skracania – zresztą wiele osób przyjeżdża tutaj nawet po to, by wejść do jednego z kilku schronisk i zejść tą samą drogą.  My zaczynamy szlakiem czarnym, który na początku wiedzie wąską drogą (raz po raz trafi się auto), ale lada chwila wchodzimy już na leśną ścieżkę, która jednostajnie pnie się w górę. To całkiem przyjemny początek szczerze mówiąc. Przez chwilę wkraczamy na szlak zielony, mając po prawej stronie schronisko PTTK na Hali Boraczej – nie korzystamy, za szybko, będą jeszcze później.

Beskid Żywiecki

Po czarnym szlaku przechodzimy na żółty. Mgła niestety nie pozwala na podziwianie widoków, pozostaje fun i satysfakcja wspomnianej wcześniej. To całkiem przyjemny odcinek choć śniegu tyle, że warto mieć stuptuty dla świętego spokoju i minimalizowania ryzyka mokrych stóp. Na szlaku żółtym mamy dwa schroniska, oddalone od siebie o 15minut, my decydujemy się na wizytę po grzane wino w Schonisku PTTK Na Rysiance. Ludzi sporo, to weekend przed świętami, ale rotacja taka, że udaje się znaleźć wolny stolik. W tym momencie można podjąć decyzję o skróceniu szlaku i zejściu do Żabnicy szlakiem zielonym. Z czasem stoimy średnio, ale jesteśmy wyposażeni w latarki – decydujemy, że idziemy tak jak w planie.

Beskid Żywiecki

Szlak na Romankę po schronisku jest częściowo odkryty. Wieje, śnieg nie jest przesadnie głęboki, ale jednak zmniejsza prędkość marszu. Na szczęście to tylko odcinek, później już będzie łatwiej, wrócimy w ścieżkę pomiędzy drzewami. Ludzi nie spotykamy już prawie wcale, zdecydowana większość jednak korzysta z krótszych opcji. Docieramy na Romankę. Chwila na szczycie, a po tym skręcamy ostro w lewo, szlak niebieski jest nieco ukryty, warto mieć aplikację wspierającą nasze wycieczki. Jeszcze jest jasno, jeszcze możemy podziwiać biel śnieżnego lasu i chociaż śniegu jest sporo, nie jest to popularny szlak to spadek wysokości pomaga utrzymać tempo. Kiedy docieramy do następnego schroniska, Stacji Turystycznej Słowianka, jest już ciemno. Na szczęście czarny szlak jest dość łagodny, ale warto było wesprzeć się dodatkowym światłem. Docieramy do auta, jest już ciemno, nasze auto stoi na parkingu jako ostatnie.

Beskid Żywiecki

Dzień 2 /

Link do PDF/Mapa Turystyczna: BeskidyNa3Dni_Dzien2.pdf / https://mapa-turystyczna.pl/route/3ffg2

To akurat dość ambitna opcja, niewiele osób się na nią zdecyduje. Na mapce start znajduje się w dość dziwnym miejscu, dokładnie TUTAJ, na szlak postanowiliśmy dotrzeć pieszo z naszego miejsca noclegowego (Koronkowa Chata / Istebna / szczegóły wyżej w sekcji „Nocleg”). To jednak łącznie dodatkowe 7 kilometrów (powrót tak samo) oraz 1,5h.

Beskid Śląski - Kiczory

Zaczynaliśmy jednak dość wysoko więc podejście są bardzo krótkie, a jeśli wydłużone to bardzo delikatne. Szlak niebieski i dalej czerwony prowadzą nas obok Schroniska PTTK Stożek w którym wpadamy na grzane wino, dziwić może znikoma ilość ludzi, obok jest stok narciarski, pogoda tego dnia była piękna więc spodziewałem się tłumów jak wczoraj. Tymczasem byliśmy byliśmy tylko my i jeszcze jedni goście.

Schronisko PTTK Stożek

Nie ma co czekać pora iść dalej. Spacer za schroniskiem to leśna droga, ale bacznie uważajcie na odejście szlaków. Zielony pomknie drogą w dół, tymczasem żółty i czerwony (nasz plan) pójdzie prosto. My akurat się bardziej zagadaliśmy i musieliśmy trochę wracać tym zielonym szlakiem, a podejście jest dość wymagające… W każdym razie czerwony szlak prowadzi nas bardzo spokojnymi rejonami. Niewiele tam ludzi, większą ilość domostw zobaczymy praktycznie dopiero przy Schronisku na Szosowie Wielkim przed którym skręcamy w prawo, by zejść do Wisły. W Wiśle spędzamy trochę czasu. Kilometr do centrum, wizyta w knajpie Tutto, wizyta w sklepie, by zaopatrzyć się na wieczór i na jutrzejsze śniadanie – nie chcemy wyjeżdżać autem po późnym przyjściu, w plecaki mamy w miarę puste (nie musimy nosić wszystkiego, bo i tak wracamy do miejsca noclegowego).

Beskid Śląski

Z Wisły wychodzimy kiedy zapada zmrok. Latarki w dłoń i tak wspierani aplikacją pokonujemy niewielkie wzniesienie. Do naszej Chatki docieramy jednak już dawno po zapadnięciu zmroku. Wyposażeni we wszystko co potrzebujemy, by wspólnie spędzić wieczór w salonie starej chaty… zmęczeni idziemy spać o godzinie 22… Tak wygląda wersja prawdziwa dłuższych wypadów górskich. 😛

Dzień 3 /

Link do PDF/Mapa Turystyczna: BeskidyNa3Dni_Dzien3.pdf / https://mapa-turystyczna.pl/route/3nsnw

Na trzeci dzień był pewien plan, ale poprzednie dwa dni i powroty o zmroku zmusiły nas do jego zrewidowania. Perspektywa 5h podróży powrotnej na koniec dnia skutecznie uniemożliwiała tak późny powrót do auta. Problem pojawił się jednak taki, że… zachodnią stronę Wisły przeszliśmy. Nie chcieliśmy też jakoś bardzo oddalać się od Wisły na południe czy wschód mając na względzie ten powrót. Ostatecznie wybraliśmy się na krótki trekking w Jaszowcu. Darmowy parking położony przy stacji kolejowej Ustroń Dolny tylko zachęcał do użytku. Może jednak dlatego, że był poniedziałek to byliśmy tam tylko my?

Beskid Śląski Jaszowiec

Jaszowiec jednak leży znacznie niżej i pomimo mniejszej sumy podejść i zejść jakoś tak zaczęliśmy od końca, zielonym szlakiem. Pomimo braku śniegu, błoto i stromizna dały nieco w kość, ale z drugiej strony, kiedy kończyliśmy czerwonym szlakiem to również były fragmenty wymagające trochę samozaparcia. Ludzi niewiele, dopiero w pobliżu schronisk spotkaliśmy trochę więcej. Piękna pogoda i w zasadzie północne krańce pasma górskiego dawały świetne widoki na południe z górami jak i niziny na północy. Pomimo niskiej wysokości, ta różnica i widoki wynagradzały krótki czas spaceru.

Beskid Śląski Jaszowiec Beskid Śląski Jaszowiec

Podsumowanie

Już podczas jednego z ostatnich weekendowych wypadów, pojawiły się głosy, że „w zasadzie to fajnie by było zostać jeden dzień dłużej, mieć ten jeden dzień bez wielogodzinnej jazdy autem”. I Beskidy idealnie się do tego nadają. Raz ze względu na odległość od Poznania i dłuższy czas jaki musimy poświęcić na dojazd, dwa ze względu na mnogość krótszych szlaków. Zapewne będę tam bywał regularnie, może za rok?

Dodaj komentarz