5 punktów dlaczego ten blog jest inny niż reszta

Długo kiełkował w głowie pomysł na taki post. Czy w ogóle powinienem, czy nie lepiej skupić się na konkretnych atrakcjach jak zwykle? Dodałem jednak do planu taki temat i zupełnym przypadkiem okazało się, że to akurat okrągły, setny post na blogu. Myślę, że nada się idealnie.

Po pierwsze – jestem logistykiem

Uwielbiam planować. Zauważyłem to bedąc w gimnazjum, gdy miałem okazję przyjrzeć się pracy spedytora drogowego z bliska. Na szczęście dla mnie, gdy wybierałem szkołę średnią zaledwie rok wcześniej, jedna z lokalnych szkół otworzyła insteresujący kierunek mnie. Nauka ogromu szkolnej teorii chwilę zajęła, ale praktyka była dla mnie nad wyraz naturalna. „Coś zaplanować w czasie” – banał, przecież każdy jak coś robi to planuje, nie? No właśnie nie.

A już na pewno jest to rzadko spotykane w blogach podróżniczych. Mamy dużo agregatów opinii (TripAdvisor, Google Maps, PolskaNiezwykla itd.) oraz znacznie więcej blogów na ten temat – w końcu każdy zwiedza, każdy podróżuje to pisać może. Problem pojawia się wtedy, gdy szukasz konkretnego pomysłu na wyjazd. TripAdvisor nie pomaga, bo nie sugeruje trasy spaceru bądź jazdy autem. GoogleMaps nie jest jeszcze w stanie zaproponować idealnej sekwencji punktów (oraz ma ograniczenie ich ilości).

A blogerzy? Blogerzy nauczyli się komercjalizować swoje blogi, pozycjonowanie nie jest im obce i wiedzą jak napisać post, by był klikalny. Nieważne, że trzeba każdej atrakcji szukać osobno, zastanawiać się dokąd pójść dalej i w zasadzie to GoogleMaps ze swoimi opiniami miejsc mogłoby zastąpić większość blogerów.

Tymczasem – u mnie znajdziecie listy, ale ułożone w takiej sekwencji w jakiej sensownie to zwiedzać. Zamiast TOP3 Atrakcji powiatu grodziskiego rozstrzelonych po obszarze tak, że 3 razy będziecie jechać tą samą drogą – konkret w postaci Powiat na weekend – Grodziski Wielkopolski i okolice – najpierw to, potem to i na końcu tamto.

Po drugie – więcej tekstu z dobrego źródła = więcej wiedzy

W 2020 roku był plan na około 9-10 dni w Portugalii, coś jak przewodnik po Sardynii. Niestety COVID skutecznie pokrzyżował nam czerwcowe oczekiwania i wyprawa nie doszła do skutku. A szkoda, bo udało mi się znaleźć atrakcje na każdy dzień. Ale ile z tym było zachodu…

Jak zapewne zauważyliście nie wstawiam przesadnie wielu zdjęć. Podobno obrazki przyciągają, ale to nie tam jest wiedza, którą chcę się podzielić. Tymczasem podczas poszukiwań atrakcji południowej Portugalii dotarłem do momentu w którym na różnych blogach musiałem bardzo powoli scrollować stronę, by nie przeoczyć tekstu pomiędzy obrazkami! Co poszło nie tak, że ostatecznie edytowałem ustawienia przeglądarki, by zdjęć w ogóle nie wczytywała, bo sprawia to, że strona jest nieczytelna?

Właśnie to podejście blogerów do zasad dzisiejszego Internetu – Kliknij w ładne zdjęcie zanim zdążysz pomyśleć czy w ogóle ma sens. Możliwe, że kiedyś strona przejdzie lifting, możliwe, że obrazków będzie więcej. Muszę popracować nieco nad layoutem. Ale do licha mam nadzieję, że nigdy obrazków nie będzie więcej niż tekstu!

Po trzecie – jestem konkretny

Wiecie co też sprawiło wyłączenie zdjęć z poprzedniego punktu? To, że zacząłem przechodzić bezpośrednio od lektury opisu jednego miasteczka do drugiego. I okazało się, że tak naprawdę o 90% miejsc jest napisane na tej samej stronie w zasadzie to samo. Może nieco innymi słowami, ale ogólnie pozytywny opis bez żadnych konkretów. Czy warto zatem poświęcać im osobny akapit? No właśnie to jest słowo klucz – „warto”. Bo czytelnik łatwiej trafi na stronę po wyszukaniu nazwy miasteczka, przeczyta interesujący go akapit, że miasteczko jest ładne, przyjemne i idealnie nadaje się do wypoczynku. Nie zwróci uwagi, że w sumie to ów autor opisuje tak wszystkie miejsca. Nie zapominajmy też o tym, że powie znajomemu/znajomej, że przeczytał dobre opinie o tym miejscu. Znajomość działania psychologicznego efektu potwierdzenia przydaje się nie tylko u lekarza, ale również po to, by zauważać takie rzeczy.

Po czwarte – jestem wymagający merytorycznie

Zwróćmy natomiast uwagę jak skonstruowany jest typowy post na blogu podróżniczym o jakimś miejscu. Wszystko jest wspaniałe. Ptaszki dookoła ćwierkają jak w bajce Disney’a, ludzi nie ma prawie wcale, a kustosze z chęcią zapraszają do niedostępnych dla reszty pomieszczeń. Oraz atrakcje – najważniejsze – opisywane w samych superlatywach pomimo, że to nie raz najzwyklejsze gabloty muzealne, które nie przystają na dzisiejsze czasy i kierunek interaktywności. Jak to T.Love śpiewał ponad 20 lat temu „Jest super, jest super więc o co ci chodzi„.

Właśnie chodzi mi o to, że jedzie sobie taki turysta nabuzowany pozytywną energią (energia jest ważna, bez tych endorfin nie warto w ogóle zaczynać podróży – JAK PRZYGOTOWAĆ SIĘ DO PODRÓŻY – SPRAWDŹ!) zbudowanej na krótkim poście pod tytułem „[Tu wstaw nazwę miejsca] – Jest super!!!” oraz ładnym, kolorowym obrazkom. Trafia jednak do miejsca, które różni się kompletnie od wyobrażeń samodzielnej kontemplacji sztuki i widoków – ptaszki okazują się być wokalistami lokalnego marginesu społecznego, część atrakcji jest niedostępna, a tłum ludzi zachęca do rzucenia tego i wyjechania w… nawet nie w Bieszczady przecież tam też jest ludzi dużo. Przecież to się merytorycznie nie trzyma!

Po piąte – wielkopolskie

Zgodnie z nazwą strony oraz wpisem Mikroprzygoda – Na co to komu? wiecie doskonale, że bardzo ważne dla mnie są regularne, krótkie wypady. W nowe miejsca, wcześniej nieznane, które pozwalają odpocząć w rozumieniu – zmienić środkowisko i bodźce z niego wynikające. Jeśli będziesz spędzał weekend w domu gdzie musisz sprzątnąć to psychicznie będziesz sprzątał cały weekend. Nawet jeśli fizycznie zabierzesz się za to dopiero w niedzielę wieczór.

W polskim internecie podróżniczym mamy kilku liderów na skalę kraju, ale nikogo, kto by w kompleksowy sposób zajął się mieszkańcami województwa wielkopolskiego. Projekt #PodrozujDoTutaj dobitnie pokazał to projekt jak duże są różnice popularności pomiędzy poszczególnymi blogami, które były odpowiedzialne za poszczególne województwa. Liderzy krajowi, jak to liderzy, patrzą szeroko pisząc do całego kraju, mocno promują obszary poza Polską i z pewnością mają masę pracy – na szczęście oszczędzili Wielkopolskę, która jeszcze nie została porządnie opisana.

Przeprowadzki raczej nie planuję zatem powinniśmy terytorialnie być związani jeszcze długi czas, a Wy będziecie otrzymywać treści dopasowane pod względem geograficznym do Poznania oraz okolic jak i całej Wielkopolski.

Podsumowanie

Mam nadzieję, że zagościcie tutaj na dłużej. Przyjemnego korzystania i do zobaczenia na szlaku.

Autor zdjęcia tytułowego: https://unsplash.com/@goian

Dodaj komentarz