PNW – Zwiedzanie: Dzień pierwszy

Muzeum Rogalowe (numer 5 na mapie)

No to już oficjalnie – czołem wiaruchna! A na polski to będzie „Witajcie ludzie!”. Poznańska Gwara bez wątpienia należy do jednej z bardziej znanych, przynajmniej z nazwy (bo na pewno nie ze zrozumienia) więc na początek udajemy się do zarezerwowanego wcześniej Rogalowego Muzeum. Tam usłyszymy gwarę w wykonaniu charyzmatycznych mistrzów wypieku lokalnej pyszności – tego samego rogala, który w imieniny Marcinów, w coroczną narodową rocznicę niepodległości kraju czyli 11 listopada gości w domach wielu lokalsów, niczym klasyczny pączek w Tłusty Czwartek. Dowiemy się tam jak powstają oryginalne rogale, co jest ważne przy ich wyrabianiu, ale i samemu będziemy mogli wziąć do ręki wałek i przygotować ciasto. Aczkolwiek, dla ciekawskich sytuacja z oryginalnymi rogalami wcale nie jest taka piękna jak się wydaje, zwłaszcza jeśli idzie o jakościowe składniki – po szczegóły odsyłam do lokalnego smakosza Macieja – LINK. Wróćmy jednak na miejsce – jeśli do Muzeum umówiliśmy się na 11:10 to pokazowi wypieku towarzyszyć będzie drugi, tym razem w postaci symbolu miasta Poznania czyli koziołków, które codziennie równo w południe przypominają o swojej legendzie:

„Kiedy po wielkim pożarze miasta odbudowano ratusz, postanowiono zamówić u mistrza Bartłomieja z Gubina specjalny zegar na ratuszową wieżę. Nie każde miasto było stać na taki wydatek, a że Poznań był wtedy jednym z najbogatszych miast, rada miejska postanowiła hucznie uczcić to ważne wydarzenie. Zaplanowano wydać wielką ucztę, na którą miały zjechać do Poznania najważniejsze osobistości.

Pracy było co nie miara, a kucharz uwijał się jak w ukropie. Na główne danie miał podać pieczeń z sarniego udźca. Do obracania pieczeni na rożnie został wyznaczony mały kuchcik Pietrek. Goście już zaczęli się zjeżdżać, na rynku robiło się coraz tłoczniej, tyle ciekawych rzeczy do obejrzenia, a sarni udziec piecze się tak powoli.

W dodatku sam mistrz Bartłomiej opowiadał mu rano o mechanizmie zegara, o kółkach, które powoli się obracają cichutko tykając. Opowiadał o ciężarkach, które poruszają zegarowy mechanizm. A tu trzeba siedzieć i pilnować pieczeni. W końcu Pietrek nie wytrzymał i postanowił tylko na chwilkę zostawić pieczeń i chociaż raz spojrzeć na zegar i na te wszystkie wspaniałości na poznańskim rynku. Przecież nie będzie go tylko kilka minut.

Niestety nieobecność kuchcika przeciągnęła się ponad miarę, pieczeń spadła do ognia i spaliła się na węgielek. Przerażony chłopiec nie stracił głowy. Pobiegł ile sił w nogach na pobliską łąkę, gdzie mieszkańcy miasta wypasali swoje zwierzęta., porwał dwa koziołki i siłą zaciągnął je do ratuszowej kuchni. Koziołki czując, że ich koniec jest bliski, w ogólnym zamieszaniu wyrwały się chłopcu i uciekły na wieżę.

Tam na oczach zgromadzonej gawiedzi przestraszone zaczęły się trykać rogami. Widok koziołków tak rozbawił burmistrza, wojewodę i wszystkich gości, że darowali Pietrkowi jego winę, a zegarmistrzowi polecili wykonanie specjalnego mechanizmu, który uruchamiałby każdego dnia zegarowe koziołki. Od tego czasu codziennie w samo południe, kiedy trębacz gra hejnał pokazują się zgromadzonej gawiedzi dwa trykające się koziołki.”

Poznań – legenda o koziołkach z ratuszowej wieży
https://regionwielkopolska.pl/kultura-ludowa/legendy/poznanlegenda-o-koziolkach-z-ratuszowej-wiezy.html [dostęp 28/01/2019]

IMG007

Fort VI (niewidoczne na mapie)

Ale jeśli trafiliście na ostatnią sobotę miesiąca to tuż przed południem lepiej stawić się z dala od koziołków, a mianowicie w obiekcie zwanym Fort VI położonym przy ulicy Lutycka 115. Dojazd autobusem na przystanek Strzeszyńska 1, a wejście do fortu jest od ulicy Lutyckiej, a w miejscu oznaczonym strzałką powinniście móc zaparkować (lub nawet nieco bliżej Fortu). Aktualnie JakDojade sugeruje linię 168 z przystanku Poznań Główny przy ulicy Dworcowej. Przystanki na poniższej mapce oznaczone są niebieskimi kwadracikami.

Szybka dawka historii: Poznań pod okupacją niemiecką był sukcesywnie wzbogacany o kolejne fortyfikacje, które finalnie znane są pod nazwą Twierdza Poznań, będąc jednocześnie jednym z największych tego typu systemów w Europie. Paradoks polega jednak na tym, że z uwagi na zmianę sposobu prowadzenia walk forty nie były zbyt przydatne podczas II Wojny Światowej. Aktualnie część obiektów pełni funkcje typowo gospodarcze, część jest niedostępna, ale niektóre forty pasjonaci próbują doprowadzić do dostępności dla turystów. Na blogu znajdziecie serię postów „Twierdza Poznań” poświęconych różnym obiektom (odnośniki poniżej). Fort VI jest jednym z lepiej dostępnych obiektów, ale grupa opiekująca się budynkiem udostępnia przewodnika tylko w ostatnie soboty miesiąca – koszt 10PLN gotówką za osobę. Drugi równie dobrze zachowany oraz w miarę dostępny obiekt jest na terenie Nowego ZOO – więcej o tym TUTAJ, ale warto wiedzieć, ze wizyta tamże wymaga zakupu biletu do ZOO nawet jeśli nie interesują nas zwierzaki.

Fortyfikacje to lokalna historia od dwustu lat i trwa nadal. Wiele aktualnych, głównych ulic miało swój początek właśnie jako łączniki tych obiektów. Corocznie w sierpniu odbywają się Dni Twierdzy Poznań gdzie w dwa dni można zwiedzić niedostępne na co dzień budowle, często taniej niż zwykle bądź za zwykłe wsparcie cegiełką, a dla bardziej żądnych przygód organizowano ostatnio na przykład nocne zwiedzanie. Szczegóły Fortu VI pozostawię przewodnikowi, którego znajdziecie na miejscu, a dla ciekawskich pozostawiam dwa odnośniki zewnętrzne oraz trzy do materiałów na blogu. Po zwiedzaniu możesz wrócić w okolice Starego Rynku.

  • Fort VI – szczegóły o zwiedzaniu – LINK
  • Poznański Szlak Forteczny – LINK
  • Twierdza Poznań – Część I – Dostępne codziennie – LINK
  • Twierdza Poznań – Część II – Na własną rękę – LINK
  • Twierdza Poznań – Część III – Dni Twierdzy Poznań 2018 – LINK

Stary Rynek – Ratusz, wąskie kolorowe domki i cała reszta (numer 1 na mapie)

Nieważne czy wróciłeś z Fortu czy jesteś po wizycie w Muzeum Rogalowym stań przed Ratuszem – jasnym budynkiem (widocznym na zdjęciu na pierwszej stronie po prawej stronie) zakończonym strzelistą wieżą z zegarem gdzie chwilę temu, w południe, koziołki dały swój pokaz. Jeśli byłeś w forcie nie przejmuj się – jutro też będą. Budynek nie pełni już wprawdzie swojej funkcji z nazwy, w środku znajdziesz Muzeum Historii Miasta Poznania jeśli masz ochotę. Jesteś w punkcie numer 1 na mapach pomocniczych (TUTAJ),  stoisz na głównym placu miejskim, kwadracie o boku 140m. Trzecim wielkościowo w Polsce (po Krakowie i Wrocławiu) oraz jednym z większych w Europie. Zaraz na lewo widzisz pręgierz – pomimo niezbyt zachęcającej historii i nazwy obecnie jest klasycznym miejscem spotkań poznaniaków przed wyruszeniem „na miasto”. Za nim i jeszcze bardziej na lewo masz za to ciasno poupychane chatki – to Domki budnicze nazywane kiedyś budami śledziowymi, bo sprzedawano w nich ryby. Zniszczone prawie całkowicie podczas II Wojny Światowej zostały odbudowane i stanowią obecnie kolorową, niezwykle Instagramową wizytówkę miasta – spełniają to na tyle dobrze, że wylądowały na stronie tytułowej tego przewodnika, niech idą w świat!

Teraz masz czas na zrobienie kółka dookoła Rynku. Po drugiej stronie, w historycznym budynku Odwachu (wartownia – widoczny na zdjęciu poniżej) znajdziesz Muzeum Powstania Wielkopolskiego (na mapce numer 24)  – myślę, że warto tam wstąpić, by dowiedzieć się czegoś więcej o tym zrywie powstańczym – muzeum nie jest wprawdzie super interaktywne (nowe jest na razie w planach), ale wyposażenie wraz z okopem powinny stanowić dobre wprowadzenie do historii miasta. Zwłaszcza, że ta wiedza wkrótce się Tobie przyda… A propos biletów – łączony/sieciowy warto wybrać jeśli zamierzasz odwiedzić również dalsze muzea Powstania Poznańskiego 1956 oraz Uzbrojenia czy Armii Poznań na Cytadeli – więcej o nich w dalszej części tekstu.

REIMG_2400

Masz czas teraz na leniwe spacery wąskimi uliczkami dookoła rynku. Ogólnie staraj się nie przekraczać Alei Karola Marcinkowskiego, ulic Małe Garbary, Garbary oraz torów tramwajowych. Najpierw jednak zalecam wrócić, najlepiej na Szewską w okolice Piwnej Stopy (na mapie P4/B5) i poszukać Pana Persyskopa zwanego Watcherem. We Wrocławiu mają krasnale, a Poznań ma Pana Peryskopa. Jest w niezliczonych miejscach miasta, wypatrujcie go na każdym kroku! Zachęcam, też by odkryć przejście pomiędzy ulicami Woźną i Wielką, zaraz obok sklepu Music Store Poznań. Następnie możesz też wpaść na Plac Kolegiacki gdzie ponownie trafisz na koziołki, tym razem jednak będą na wyciągnięcie ręki. Uświadom sobie, że stoisz w miejscu gdzie stała Kolegiata św. Marii Magdaleny – jeden największych kościołów w Polsce swego czasu. Poznański Ratusz ma 61m wysokości aktualnie. Kolegiata 700 lat temu miała blisko 115 metrów! Mimo, że już jej nie ma to samo wyobrażenie wysokości robi wrażenie, prawda? Wpadnij potem na Wrocławską – w zasadzie to najważniejsza ulica nocnego miasta. Często jest tu głośniej niż na Rynku. Może wybierzesz sobie już miejsce na dzisiejszy wieczór? Ale nie przywiązuj się do decyzji, do wieczora jeszcze trochę, jeszcze coś zasugeruję.

Jeśli jest pora obiadowa to wybierz coś z niebieskich oznaczeń na mapie i udaj się do polecanych knajpek. Trochę ich jest, dla każdego powinno się coś znaleźć. Krótkie opisy polecanych miejsc znajdziesz TUTAJ, dobierz kuchnię jaką lubisz, ceny starałem się zachować do 30PLN/osobę z jakimś sensownym wyborem, na pewno nie musisz brać najtańszego dania nawet jeśli jesteś w Poznaniu 😉

Zamek Przemysła – punkt widokowy (numer 4 na mapie)

Teraz dotrzyj do Zamku Przemysła oznaczonym na mapach numerem 4, na zdjęciu poniżej to widoczna w oddali najwyższa ceglana wieża. Budowli zrekonstruowanej około dekady temu, a przez swoją rzekomą ahistoryczność nazywaną czasem Zamkiem Gargamela. Tak czy siak bez dodatkowych opłat możesz rzucić teraz okiem na miasto z naturalnego punktu widokowego. W samym obiekcie znajduje się też Muzeum Sztuk Użytkowych – osobiście nie preferuję tego typu atrakcji, ale jeśli masz ochotę – droga wolna, korzystaj!

Plac Wolności (numer 6 na mapie)

Parę kroków dalej znajdziesz się na Placu Wolności. Zobaczysz Fontannę Wolności dającą nieco ochłody przechodząc przez nią w cieplejsze dni, by za nią dostrzec Arkadię (używana początkowo jako teatr miejski). W letnie wieczory pary często ćwiczą tam taniec. Stojąc jeszcze przed fontanną spójrz jednak w prawo – znajduje się tam Biblioteka Raczyńskich – pierwsza publiczna na ziemiach zaboru pruskiego. Po drugiej stronie Placu Wolności zobaczysz za to handlową, reprezentacyjną przeszłość. Dom medialny, budynki bankowe oraz domy handlowe. Ale to nie wszystko. Obróć się, by spojrzeć skąd dotarłeś na Plac Wolności. Zobaczysz Muzeum Prowincjonalne oraz Hotel Bazar – ten sam z którego Ignacy Paderewski wygłosił mowę, która była wstępem do powstania 100 lat temu – ale tę historię już znasz, Muzeum Powstania Wielkopolskiego zaliczone, prawda?

IMG009

A, i jeszcze coś – jeśli udasz się kawałek Aleją Karola Marcinkowskiego w prawo to zobaczysz mural nawiązujący do historii – nieistniającą już wieżę kościóła św. Marcina wraz z nieobecnym już salonem Skody – więcej informacji dostępne TUTAJ. Mural został oznaczony na mapce numerem M1.

Możesz więc odpocząć na Placu Wolności, ławek tutaj pod dostatkiem, ale przekonuję Cię, że warto jeszcze trochę przejść – idziemy prosto ulicą 27 grudnia, a dalej Fredry mijając po drodze oryginalny okrągły dawny dom towarowy zwany a jakże – Okrąglakiem. To dawny dom towarowy, w 2005 roku otrzymał nagrodę za najlepszy poznański budynek minionego półwiecza!

IMG010.png

Park Mickiewicza i Teatr Wielki (numer 7 na mapie)

Witaj w Dzielnicy Cesarskiej. Po przejściu przez Aleję Niepodległości po prawej stronie będziesz miał okazały Teatr Wielki zwany też Teatrem Operowym – nie sposób nie zauważyć imponujących kolumn. Naprzeciwko, czyli po Twojej lewej stronie jest za to Park Adama Mickiewicza. To tutaj zazwyczaj powstają latem dywany kwiatowe, gdzie na przykład w 2018 roku wykonano z nich powstańczą rozetę. To miejsce jest idealne na piknik, często poznaniacy tutaj wpadają z kocami czy nawet bez. W ciepłe noce do późnych godzin można bez przeszkód leżeć na idealnym trawniku.

Ups, wspomniałem o Dzielnicy Cesarskiej – chwila dla teorii w takim razie: to zespół reprezentacyjnych zabudowań w Poznaniu zaprojektowanych przez uznanych europejskich architektów. Ponad 100 lat temu Poznań znalazł się w gronie zaplanowanych z rozmachem miast europejskich po kilkudziesięciu latach ograniczeń wynikających z idei i Twierdzy Poznań. To tyle co musisz wiedzieć w pigułce.

Zamek Cesarski i św. Marcin (numer 8 na mapie)

Stań na widocznych na poniższym zdjęciu schodach i mając za plecami Teatr spójrz na lewo, skrzyżowanie dalej. Zobaczysz wysoką na 75 metrów wieżę – to część najważniejszego budynku dzielnicy – Zamku Cersarskiego (numer 8 na mapie) – jednego z najmłodszych zamków w Europie. Od ponad 100 lat służy Poznaniakom, a i podczas Powstania Wielkopolskiego wsparł swoimi piwnicami przygotowanie posiłków dla uczestników wydarzeń. Aktualnie działa tam Centrum Kultury Zamek – instytucja zajmująca się przede wszystkim działalnością kulturalną, ofertę mają na swojej stronie ckzamek.pl – może akurat coś Tobie przypadnie do gustu? Niemniej warto wiedzieć, że hole, korytarze i dziedzińce są otwarte codziennie od 9 do 22, a jeśli ktoś chciałby lepiej poznać zakamarki budowli, łącznie z piwnicami i strychami to raz w miesiącu jest organizowana taka akcja, ale wszystko należy dograć telefonicznie – szczegóły na wspomnianej stronie w sekcji CK Zamek -> Siedziba (Aktualnie z uwagi na konserwację zwiedzanie jest zawieszone – szczegóły do sprawdzenia   http://ckzamek.pl/podstrony/63-historia-i-zwiedzanie/)

Przejdź się więc pod Zamek, by zobaczyć go z bliska, od strony ulicy Święty Marcin. Do samej ulicy powrócimy za moment, ale zwróć jeszcze uwagę na cyfry  1 9 5 6  pomiędzy wieżą oraz wejściem. Zaraz za nimi znajduje się Muzeum Powstania Poznańskiego. Moim zdaniem warto tam wpaść, by uporządkować wiedzę na temat wydarzeń sprzed połowy wieku, natomiast dodam od razu, że nie jest to miejsce na odwiedziny z dziećmi do lat 10 – po prostu przekaz może do nich nie trafić nawet pomimo wykorzystania pewnych ciekawostek, które doskonale wpisują się w tematykę tamtych wydarzeń.

Przed samym wejściem do Zamku znajdziecie natomiast pomnik wystawiony ku pamięci trzech kryptologów, związanych z lokalnym Uniwersytetem Adama Mickiewicza, którzy przyczynili się do złamania niemieckiej maszyny szyfrującej – Enigmy. Ich nazwiska znajdziecie pomiędzy cyframi, projektanci ułatwili nam sprawę i wprawne oko w moment je wyłapie. Jeśli chcecie się bardziej pobawić w szukanie to możecie przejść się za rogiem na ulicę Kościuszki 80 – jeśli brama będzie otwarta i wejdziecie na podwórko to znajdziecie mural Koziołka Matołka (numer M2 na mapie dostępnej TUTAJ).

Wracamy jednak na tę ulicę przed samym Zamkiem. Oto słynny Święty Marcin (numer 9 na mapie) – i to jest poprawna wersja w języku polskim, nazwa tej ulicy nie odmienia się. Wiążę się to z historią i faktem, że kiedyś to był wjazd do Poznania, a ulica zakończona jest właśnie kościołem św. Marcina wokół którego była osada. Nabrała swojego prestiżowego charakteru dekady temu, gdy domy handlowe definiowały status ulicy – to właśnie te wysokie na 12 pięter budynki to dawne Domy Towarowe Alfa – aktualnie w fazie modernizacji przez prywatnych inwestorów. Sama ulica miała jednak swoje najlepsze lata za sobą, coraz częściej lokale świeciły pustkami. W 2019 roku ukończono remont tej głównej części ulicy. Projektanci wspominali, że celem ma być bulwar połączony z zielenią oraz miejscem dla pieszych. Czy to się udało? Lokalne opinie są mieszane, na pewno uspokoiło to nieco ruch aut, kierunek generalnie też jest dobry, ale zaczekajmy aż w kolejnych latach ukończą remont ulicy Ratajczaka. Przy okazji – warto rzucić okiem na ulicę Taczaka, która została odnowiona na początku 2020. Zobaczymy w kolejnych latach jak zespół takich ulic się sprawdzi.

IMG012.png

Stary Browar i park (numer 11 i 10 na mapie)

Przejdźmy się więc w blasku dawnych domów towarowych ulicą Święty Marcin. Generalnie powinniśmy wejść w prawo, w Ratajczaka, ale idźmy jeszcze nieco dalej – do ulicy Piekary. Zobaczymy tam niezwykle Instagramowe poznańskie koziołki w wersji muralowej, które powitają nas osobiście na ścianie Hotelu DeSilva (M3 na mapie), jeden z ładniejszych murali. A my skręcając w samą ulicę Piekary i idąc nią do końca trafimy na park, który jest naszym celem. A w zasadzie to będące ceglanym budynkiem za nim… centrum handlowe?! Nie do końca, bo tak zwany Stary Browar wraz z parkiem jest poprawnie nazwany Centrum Handlu i Sztuki, a w 2005 roku został wybrany najlepszym centrum handlowym średniej wielkości na świecie! Zrealizowany już ponad 15 lat temu projekt zakładający wykorzystanie budynków Browaru Huggerów, który przed drugą wojną światową, przez około stulecie pełnił funkcje tytułowe, został odnowiony według idei 50:50 – połowa dla biznesu i połowa dla sztuki. Pomiędzy sklepami znajdziemy więc szerokie korytarze z rzeźbami lub instalacjami artystycznymi, a wszystko to opakowane w naprawdę ładnie odnowionym budynku. Co więcej jeśli mamy ochotę i wiemy kiedy ponownie zawitamy do Poznania, możemy umówić się w punktach informacyjnych na zwiedzanie, ale obsługa zastrzega konieczność dwutygodniowego wyprzedzenia. I nie zapominajmy jeszcze o parku leżącym zaraz obok. Zamykany na noc jest w cieplejszych miesiącach kolejnym częstym wyborem Poznaniaków na wieczory – dostępne leżaki, zieleń, wbrew pozorom spokój miejski oraz czasem organizowane wydarzenia lokalne jak na przykład kino plenerowe czynią zeń perfekcyjne miejsce w samym centrum na wypoczynek na świeżym powietrzu.

IMG013.png

Ulica Półwiejska (numer 12 na mapie)

IMG014.png

Zejdźmy schodami z Parku na ulicę Półwiejską. To taki klasyczny poznański deptak i choć jeszcze 50 lat temu była tu linia tramwajowa to z uwagi na szerokość ulicy zlikwidowano tam jakikolwiek ruch pojazdów. Warto też wiedzieć, że blisko 100 lat temu ulica była świadkiem kryminalnej sprawy Leona Hałasa – zalecam lekturę na Wikipedii w wolnej chwili. Ta ulica była również swego czasu bardzo ważna na handlowej mapie miasta i choć nie było tam miejsca na duże domy towarowe to było miejsce na mniejsze sklepiki. Obecnie wyremontowana wiele lat temu służy do dziś, oferując doskonałe połączenie okolic Starego Browaru i ulicy Wrocławskiej, a dalej do Starego Rynku. Coraz więcej też małych, klimatycznych knajpek udaje się tam wypatrzyć, często też różnego rodzaju artyści muzyczni umilają czas innym za grosz co łaska. Udajmy się więc spacerowym krokiem w kierunku Starego Rynku, by zakończyć oficjalną część pierwszego dnia, a przejść do części z pomysłem na wieczór.

Dodaj komentarz