Czwarty wpis z serii „Polska na tydzień – Przewodnik – Czym lubuskie wyróżnia się w całej Polsce?„
W ostatnim wpisie z tego cyklu bierzemy na warsztat Zieloną Górę. Z rzeczy, które trzeba podkreślić na wstępie – mają naprawdę świetną stronę internetową dla turystów – https://visitzielonagora.pl/. Bez miliona detali, nowocześnie i przejrzyście wyglądająca, a do tego rzeczywiście skupiająca się na tym co najważniejsze z punktu widzenia turysty. To teraz przejdźmy do konkretów.
Bachusiki – ku czci wina!
Jak każdy turysta doskonale wie, we Wrocławiu można spotkać setki krasnali. Wiele miast podchwyciło ten pomysł, jedne lepiej, drugiej gorzej trochę na siłę szukając swoich figurek, ale moim zdaniem Zielona Góra zrobiła to godnie. Na ulicach miasta spotkamy Bachusiki, a czym one są/były? To dzieci rzymskiego boga wina – Bachusa – co zdradza nam to czym miasto i okolica chwali się najbardziej!
Tak, coroczne „Winobranie” to nie marketingowy bełkot, ale kontynuacja tradycji, które istnieją w okolicach Zielonej Góry od setek lat. Położona na wzgórzach okolica idealnie nadawała się do uprawy winorośli czego mieszkańcy nie zawahali się użyć, a co obecnie jest skrzętnie kontynuowane. Na szczęście nie jest to zabawa tylko dla bogatych w formie trudnodostępnych butelek lokalnego wina w najdroższych restauracjach. Tak jak w mniejszych miastach ze świecą szukać miejsc w których można napić się wina na kieliszki tocząc przyjemne dyskusje z przyjaciółmi tak takie miejsca pojawiają się w dużych miastach, to w Zielonej Górze mamy tego od groma.
Muzeum Ziemi Lubuskiej – koniecznie!
Kiedy już znajdziemy się na Zielonogórskim deptaku czyli Alei Niepodległości (auto najlepiej zostawić obok Placu Bohaterów) to naszym oczom może umknąć pewien budynek, który niespecjalnie się wyróżnia. Litery MUZEUM nad jego wejściem nie zwiastują niczego specjalnego tak samo jak zakup biletu. Dostępne są audioprzewodniki, ale… moim zdaniem najważniejsze można zwiedzić bez nich.
Wystawa stała, ale nowoczesna – Zielona Góra i region lubuski
Przede wszystkim musicie zajrzeć na wystawę na drugim piętrze (jeśli dobrze pamiętam). Mowa o wystawie o Zielonej Górze i regionie lubuskim. Ileż tu się dzieje! Na początek mamy możliwość obejrzenia kilku wideo, które współgra z dioramą miasta. Dowiecie się jak to historycznie było, jakim absurdalnie tworem jest Zielona Góra pod względem obszaru (wiecie, że miasto leży nad rzeką?) i wszystko co powinniście zapamiętać. Następnie wybierzecie się na spacerek ścieżką wśród nowoczesnych wystaw – są i ekrany dotykowe, ale i tablice z tekstem, który nie przytłacza. Poczytacie o powojennej wymianie ludności, o tym co najważniejsze dla obecnych mieszkańców, o tym jak dawni mieszkańcy okolicy wyemigrowali do Australii zabierając ze sobą wino. Przejdziecie się osią czasu, by na koniec poznać jeszcze inne miasta tego rejonu. Widać tutaj przenikające się krainy – z jednej strony obecnie to lubuskie, z drugiej to Dolny Śląsk, z trzeciej jeszcze nadchodzą na to księstwa. Sporo tam się dzieje, ale ta wystawa jest świetna.
Muzeum Wina
Kiedy już poznacie okolice obszaru jaki zwiedzacie to odnajdźcie drogę do piwnicy. Tam możecie skręcić w prawo, by zajrzeć do Muzeum Wina, które przybliży Wam nie tylko historię wina na tych terenach, ale pokaże artefakty tego rzemiosła. W dalszej części będziecie mogli poczytać o konkretnych zakładach gdzie wino powstawało po których dziś nie ma śladu. Choć zdaję sobie sprawę, że ta część to gratka dla mieszkańców znających ulice lepiej niż turysta to wszystko jest pokazane w przyjemnej do zwiedzania, kompaktowej formie opartej na ciekawostkach.
Muzeum Dawnych Tortur
W piwnicy jest jeszcze jedno muzeum, których w sumie wiele w Polsce. Muszę jednak podkreślić, że zielonogórska wersja tortur jest jednym z lepszych. Naprawdę spora ilość narzędzi, opisy użyć, a tam gdzie było więcej miejsca to ich pewne sceny, ale spokojnie – bez szczegółów. Zresztą właśnie teraz widzę, że muzeum możecie zwiedzić zdalnie – jest wersja na StreetView!
Rynek – jak tu jest… zielono!
Idąc deptakiem przy którym dzieje się sporo i mieszkańcy w weekendowy ciepły wieczór naprawdę spędzają tam czas docieramy do rynku, ryneczku? Centralny plac miasta jest… inny niż te do których przywykliśmy. Trochę kojarzył mi się z tym wolsztyńskim, ale jest jeszcze bardziej przytulniej i przede wszystkim – bardziej zielono! Coś co jest solą w oku zdecydowanej większości miast i miasteczek po renowacji w Zielonej Górze wydaje się nie być problemem. Czyżby mieszkańcy opanowali nie tylko winorośle, ale również drzewa w centrum?
Jak już tak spacerujecie po centrum to zajrzyjcie jeszcze na Plac Powstańców Wielkopolskich gdzie może traficie na koncert z położonej obok filharmonii, ale musicie zachować jeszcze siły na spacer do…
Winna Góra z Palmiarnią czyli winorośl prawie w środku miasta
Kiedy planowałem wyjazd do Zielonej Góry zabukowałem nocleg na Booking.com, bliżej Winnej Góry. Wydawało mi się to daleko od centrum, ale to było tylko złudzenie – krótki spacer obok wzgórza na którym rośnie winorośl to świetny początek dnia. A na wzgórze oczywiście możemy wejść, odpocząć, dla chętnych jest palmiarnia oraz Piwniczka Winiarska (niech Was to nie dziwi, tutaj naprawdę jest takich rzeczy sporo), gdzie napijecie się lokalnego wina. I taki śliczny zielony teren zaledwie 5-8min spaceru od centrum naprawdę warto docenić. A przy okazji rzucić okiem na Focus Mall – centrum handlowe naprzeciw, które wykorzystało dawne, pofabryczne budynki „Polskiej Wełny”, która była ikoną Zielonej Góry.
Mini Skansen Kolejowy – dla chętnych
Podczas poszukiwania materiałów i punktów do odwiedzenia znalazłem jeszcze informację o skansenie kolejowym (GoogleMaps). Na miejscu okazało się jednak, że to maleństwo na jednym ze skwerów także bardziej dla lokalnego turysty niż kogoś kto ma na wyciągnięcie ręki Park Rataje.
Centrum Nauki Keplera – dla wizyt z dziećmi
Tego akurat nie zwiedziliśmy, ale jeśli jesteście z dzieciakami to może Was zainteresować Centrum Nauki Keplera. Składające się z dwóch budynków: Planetarium Wenus oraz Centrum Przyrodniczego pozwalają na interaktywne zabawy dzieciaków. Jedynym mankamentem jest fakt, że oba budynki są rozrzucone po mieście – planetarium jest stosunkowo blisko rynku, ale Centrum Przyrodnicze jest nieco dalej.
Lubuskie Muzeum Wojskowe – do sprawdzenia
20 minut jazdy na zachód od miasta jest jeszcze jedno muzeum, które podobno może się pochwalić sporymi zbiorami. Niestety przez awarię auta po drodze straciliśmy trochę czasu i nie udało mi się tego odwiedzić. Notuję zatem z obowiązku i jak tylko to odwiedzę to wpis zaktualizuję.
Podsumowanie
A odwiedzę miasto na bank. Naprawdę – dawno żadne miasto nie zrobiło na mnie tak pozytywnego wrażenia. Uwielbiam siedzenie przy winie, lekkie dyskusje na przeróżne tematy, a klimat panujący w Zielonej Górze do tego zachęca jeśli tylko pogoda na to pozwala.
I wiecie jaki jest problem? Nie ma praktycznie niczego do czego bym się przyczepił, a to naprawdę sztuka…











Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.