Wielkopolski Park Narodowy jest jednym z miejsc w które mieszkańcy Poznania oraz okolic odwiedzają regularnie. Lekkie ścieżki są idealne na wiosnę czy jesień, a i zimą kiedy spadnie śnieg można tam zrobić sobie fajny spacer co już polecałem w wielu postach. Jednym z najważniejszych miasteczek, które skrywa zielona otulina Parku to Puszczykowo o którym można było przeczytać w Las na weekend – Puszczykowo, czy O Arkadym Fiedlerze z Puszczykowa. Tymczasem jakiś czas temu dojrzałem, że jest tam schowane jeszcze jedno miejsce do odwiedzin – Muzeum Polskiej Motoryzacji.
Czego się można spodziewać po Muzeum Polskiej Motoryzacji?
Regularne posty na Facebook’u pokazują, że raczej nie jest to zapomniana Izba Pamięci, a coś więcej, gdzie można spotkać pasjonatów oraz zobaczyć ładne eksponaty. Po nazwie i zdjęciach spodziewałem się trochę takiego klimatu jak w Muzeum Zabytków Kultury Technicznej w Gnieźnie (sprawdź Powiat gnieźnieński na weekend), a jak wyszło w realu?
Pamiętajcie tylko, że jeśli Wy planujecie się tam wybrać to sprawdźcie kiedy Muzeum jest czynne. Z reguły organizuje w 2 dni w miesiącu Drzwi Otwarte kiedy można ich odwiedzić. Aktualny plan znajdziecie na pewno w jednym z ostatnich postów lub w zdjęciu w tle na Facebook’u.
Co faktycznie tam znajdziecie?
Dojazd nie stanowi większego problemu, można rozważyć dojazd pociągiem do Puszczykowa – spacer w jedną stronę zajmie ok. 25min. Jeśli docieracie jednak autem – na ostatniej docelowej uliczce warto się uprzejmie przepuścić jeśli ktoś chce wyjechać, bo nie jest zbyt szeroko, ale to już kwestia takiego planu przestrzennego miasteczka, a nie gospodarzy Muzeum. My wjeżdżamy na posesję za otwartą bramą na której znajdziemy parking na kilkanaście aut. Podczas poszukiwania miejsca zauważamy kilka eksponatów na zewnątrz – im bliżej do tego co spotkamy w Muzeum Rolnictwa w Szreniawie. Ładnie, gustownie, trochę ponad to co spodziewałem się zastać jak na małe, hobbystyczne muzeum.
Kierujemy się do dużego głównego budynku przed nami – wejścia są z obu stron (po lewej i prawej patrząc od parkingu) i zaglądamy do środka. To już w ogóle nie wygląda jak małe hobbystyczne muzeum.
W skrócie – to średniej wielkości sala, która wcale nie jest zastawiona motocyklami do granic jej możliwości. Najpierw, po prawej uwagę przykuwa ładnie odrestaurowany Fiat 508 o którym możemy nieco poczytać. Fiat nie zajmuje wcale sporo miejsce i pozostałe miejsce można podzielić na 3 części:
- pustą (do użytku eventowego – ulotka głosi, że są tam spotkania taneczne, a posty z Facebook’a mówią o ciekawych spotkaniach)
- kawiarnianą gdzie można sobie usiąść i zamówić kawę – idealna opcja jeśli byliście na leśnym spacerze i chcecie się ogrzać
- Motocyklową gdzie mamy rzeczywiście kilkanaście motocykli w większości w znakomitym stanie, a o których technicznych detalach możemy przeczytać. Listę otwiera legendarny Sokół.
To jednak nie jest całość wystroju, bo klimat budują również motocykle na… ścianach. No dobra, na podwyższeniach wzdłuż ścian. Na żółtych tablicach widzimy modele i lata produkcji, ale… tam brakuje mi nieco opisów tych maszyn. Na przeciwległej ścianie do Fiata 508 (na tej co kawiarniana kasa) znajdziemy jeszcze małą galerię z Toru Poznań, ale w zasadzie to tyle.
Gratisy na zewnątrz
Maleńkim gratisem na zewnątrz jest jeszcze możliwość popatrzenia na zwierzaki – kury i króliki oraz parę maszyn zaparkowanych pod wiatą w całkiem dobrym stanie.
Podsumowanie
Z jednej strony spodziewałem się chyba czegoś więcej. Po aktywnych formach komunikacji domniemywałem, że będzie tam ciut więcej informacji dla motocyklowych laików. Pewnie, że wpadają tam motocykliści, którzy wiedzą co te maszyny znaczyły kiedyś, ale jeśli ktoś nie przyjeżdża z hobbystą to może wyjść z tego jak z wystawy czyli bez kotwic w pamięci, które będą odróżniać to miejsce od innych.
Z drugiej strony – totalnie nie spodziewałem się tam kawiarni oraz takiego porządku w środku i dookoła. To naprawdę wygląda dobrze i warto znać to miejsce jeśli zdarza Wam się robić małe eventy, bo pewien potencjał jest. I chyba w tej kawiarni jest też potencjał moim zdaniem. Miejsce jest idealne na to, by usiąść na zewnątrz z kubkiem dobrej herbaty czy kawy i patrzeć na zwierzaki. Czy w środku jeśli byliście na długim leśnym spacerze, ale jeszcze nie nagadaliście się ze znajomymi i chcecie dokończyć to w kawiarni. I akurat zdarzyłoby się, że byłyby drzwi otwarte.
Moim zdaniem jednak zbyt dużo tutaj warunków, by bywać tam regularnie i przypadkowo. W praktyce skończy się to tym, że miejsce dobrze odwiedzić, ale jeśli chodzi o ponowne wizyty to pewnie wiele ich nie będzie. Chyba, że zainteresuje Was jakieś wydarzenie specjalne o którym miejsce dobrze informuje na ich Facebook’u.
Ja będę miał oko na tę miejscówkę. Bo moim zdaniem to miejsce ma weekendowy potencjał kawiarniany.





Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.