Przejdź do treści
  • Posty
    • Kategorie
  • Losuj
  • Mapa
  • Cykle
    • Las na weekend
    • Przewodnik – Poznań na weekend!
    • Powiat na weekend
    • Góry z Poznania
    • Miasto w pigułce
    • Województwo w turystycznej pigułce
  • O mnie
Logo Mikroprzygoda.com 2025

Mikroprzygoda.com

Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Post Type Selectors
Filter by Categories
Bez kategorii
Dolnośląskie
Europa
Góry
Kujawsko-Pomorskie
Lubelskie
Lubuskie
Łódzkie
Małopolskie
Mazowieckie
Opolskie
Pomorskie
Porady
Śląskie
Świat
Uncategorized
Warmińsko-Mazurskie
Wielkopolskie
Zachodniopomorskie
  • Instagram
  • Facebook

Warszawa i jej atrakcje „od święta”

19 czerwca 2026
Syrenka Warszawska

Choć postów już trochę tutaj jest to brakuje to na Mapie widniał brak przypinek w najważniejszym mieście czyli Warszawie. Czy to poznańska niechęć do miasta stołecznego? Czy planowane zagranie? Okazuje się, że nic z tych „świadomych” rzeczy.

Do Warszawy wpadam co jakiś czas, może nawet co roku. Tyle, że są to zawsze wizyty przy okazji. „Mam coś do załatwienia w okolicy to zostanę na weekend” – to w zasadzie idealne motto moich odwiedzin. Podczas tej wizyty zwiedzam co akurat mnie zainteresuje tym razem, ale nie ma w tym takiego porządku jaki zwykle mam w podróżach. Mimo to trochę rzeczy jednak zwiedziłem i postanowiłem podsumować to na chwilę obecną, ale post na bank będzie regularnie aktualizowany po każdej wizycie w stolicy mazowieckiego.

Warszawa na wstępie

Z czym kojarzy mi się obecnie Warszawa? Pojawia się regularnie w wiadomościach z kraju zwłaszcza związanych z politykę, a zatem emocjonalnych. Pojawia się też oczywiście co roku 1 sierpnia jako rocznica Powstania Warszawskiego oraz pochodnego zniszczenia miasta. Mówi się o niej w kontekście Warszawiaków z których niektóre statystyki mówią, że tylko nieco ponad połowa jest faktycznie z Warszawy.

Tymczasem jakby tak spojrzeć z boku to Warszawa jest stolicą Polski, która zajmuje mimo wszystko dość konkretne miejsce na mapie Europy. Do miasta przybywają imigranci, uchodźcy, ale też masa turystów. Nie ma co ukrywać, że o ile Kraków trzyma się mocno to tak naprawdę z Warszawą są TOP2 i Poznań o którym jednak tyle piszę tak naprawdę jest o parę rzędów wielkości mniejszy.

Warszawa to też ponad 1,5 miliona ludzi, którzy na co dzień nie żyją polityką, powstaniem czy swoim pochodzeniem, ale jednak podobnie jak my wszyscy realizują swoje żyćka. Ci ludzie też po pracy potrzebują odpocząć, czasem skorzystać z muzeów nie tylko historycznych, ale też dobrze spędzić czas. Czy zatem Warszawa ma szansę coś zaoferować na przyjemny weekend czy to tylko miasto karierowiczów?

Warszawskie Klasyki – Co Tobie przychodzi na myśl?

Czy był ktoś kto nie był w Warszawie na wycieczce klasowej? Wydaje mi się, że nieliczni. Na bank więc zdecydowana większość wymieni takie miejsca jak:

  • Zamek Królewski z kolumną Zygmunta
  • Łazienki Królewskie z Pałacem na Wyspie
  • Pałac Kultury i Nauki
  • Pomnik Małego Powstańca
  • Grób Nieznanego Żołnierza
  • Pomnik Powstania Warszawskiego

Tyle, że na wycieczce klasowej to są punkty o których opowiadał przewodnik. To były często punkty na równi z takimi samymi miejscami jak wizyta w Sejmie czy… Złotych Tarasach. Dlatego jeśli zwiedzamy samodzielnie to polecam próbę samodzielnego ułożenia sobie historii odwiedzanego miejsca.

Warszawskie historie – jakie są możliwości?

Centrum miasta

Kiedy trafimy do centrum to z pewnością zaskoczy nas kompaktowość Starego Miasta, które w zasadzie jest porównywalne do poznańskiego. Średniej wielkości Rynek którego sporą część zajmują ogródki restauracyjne, kilka równoległych uliczek w których jest proporcjonalnie mniej turystów nie zrobi takiego efektu WOW jak w Krakowie co nie znaczy, że nie ma swojego uroku. Zdecydowanie ma! Przez swoją wielkość niewiele kroków dzieli nas od Zamku Królewskiego, a zaraz za nim wpadniemy na Krakowskie Przedmieście, które doprowadzi nas przed siedzibę Prezydenta RP – Pałac Prezydencki. Z jednej strony przez przekazy medialne miejsce to coraz mniej kojarzy się z najwyższymi honorami, z drugiej – to cały czas kawał historii miasta i kraju. Stąd już niewiele kroków do Ogrodu Saskiego gdzie właśnie jest Grób Nieznanego Żołnierza jako symbolu walki o niepodległość.

Zamek Królewski w Warszawie

Okolice Pałacu Kultury i Nauki

Drugi ważny i symboliczny obszar Warszawy to okolice PKiN, który przez swoją wielkość uchodzi dla wielu za symbol Warszawy. Tymczasem jak to już zauważyłem kilka lat wcześniej w Rydze te budynki to dalekiego krewne moskiewskich sióstr. I choć warszawski budynek jest najwyższym z zagranicznych to jednak nie do końca jest do symbol kategorii Wieży Eiffla z Paryża jak się okazuje. Obok niego dwie ulice, które od zawsze pojawiały się w kontekście Warszawy – Marszałkowska oraz Aleje Jerozolimskie gdzie też znajdziemy pewien symbol dawnych czasów czyli Domy Towarowe, które obecnie zamieniły się po prostu w galerie handlowe.

I to jest punkcik w którym chciałbym się zatrzymać – mam trochę wrażenie, że o ile wiele miast jednak tworzy się całkowicie na nowo to w Warszawie czuć duch poprzedniej epoki pomimo tych wszystkich rzeczy o których zamierzam napisać niżej.

Narodowe Muzeum Techniki w PKiN

Pałac Kultury i Nauki jest wysoki więc ma oczywiście punkt widokowy gdzie polecam wpaść. Ale jest jeszcze coś co sprawi, że wizyta w tych okolicach to nie będzie 20-30 minut a znacznie więcej. Chodzi o Narodowe Muzeum Techniki. Brzmi dumnie, lokalizacja w takim miejscu ma atmosferę starego muzeum, ale… tylko na początku. Kondygnacji, sal jest od groma, ludzi trafiliśmy niewiele, a spędziliśmy tam ok. 1,5 godziny!

Cały szkopuł w tym, że nazwa trochę nie oddaje ilości wystaw, które tam znajdziemy. Ich pełną listę znajdziecie TUTAJ, ale mogę zapewnić, że to jedno z tych muzeów, które uważam za warte odwiedzin w Warszawie dla tych, którzy nie są atechniczni i potrafią dostrzec wpływ tych wszystkich urządzeń na nasze obecne życie.

Narodowe Muzeum TechnikiNarodowe Muzeum Techniki Narodowe Muzeum Techniki

Bulwary Wiślane i Elektrownia Powiśle

Jeśli chodzi o odpoczynek to od kilku lat mówi się, że miasta wracają w kierunku rzek. Mamy Poznań w których tereny te są dość zielone, mamy Wrocław gdzie na wodę natykamy się cały czas, mamy Gdańsk gdzie Motława latem idealnie pasuje, a zamarznięta zimą zrobiła furorę czy na przykład Szczecin gdzie też zabudowa nabrzeża jest intensywna. I gdzieś w tle tego wszystkiego co jakiś czas w mediach przebijają się wiadomości o Warszawie, o jakiejś kładce czy bulwarach. Ale dopiero kiedy wybierzemy się na spacer, założymy, że nie skończy się na pierwszej knajpowej barce to zobaczymy, że Bulwary Wiślane w Warszawie to miejsce, które społecznie dla mieszkańców jest tym czym Stare Miasto dla turystów.

To tutaj w czerwcowy piątek było od groma ludzi, którzy po prostu spędzali ze sobą czas. Niektórzy z butelkami lekkiego alkoholu, ale naprawdę to był inny klimat niż poznańskie grillowanie, na faktyczne spędzenie czasu. Niektórzy w większych grupach, ale zdecydowana większość to jednak były 2-3 osoby, a i były jednostki, które w ten sposób odpoczywały. Dodajmy do tego długość bulwarów, które ciągną się i ciągną i tak naprawdę jeśli chcemy wybrać się w Warszawie by usiąść to zdecydowanie bardziej polecam tę formę niż Stare Miasto.

PS. Jeśli dopadnie Was głód to poza barkami na samej rzece kilka kroków od Bulwarów jest tzw. Elektrownia Powiśle. To postindustrialny zespół budynków gdzie znajdziecie FoodHall z prawdziwego zdarzenia. Z całym szacunkiem dla poznańskiego Starego Browaru, ale SB przy nim to wymuskana fabryka pokazowa, która zatraciła sporo produkcyjnej surowości.

Bulwary Wiślane

Muzeum Historii Żydów Polskich Polin

Możemy spierać się o obecne politykę małego państwa z Bliskiego Wschodu, ale nie zmienia to faktu, że ludzie to nie tylko polityka. Polska ma też historię złożoną na tyle, że miejsca takie jak to pozwalają na spojrzenie na historię trochę szerzej i dostrzeżenie, że jednak większość ludzi dąży do podobnych rzeczy. Moim zdaniem Muzeum Polin świetnie wprowadza do tematu, pokazuje świat oczami Żydów, którzy mieszkali na ziemiach polskich bez zbędnego szukania dziury w całym. Do tego projekt muzeum jak i całej ścieżki podobał mi się bardziej niż placówka w Berlinie (huh właśnie zdałem sobie sprawę, że nie ma posta z Berlina) stąd zdecydowanie polecam wizytę tutaj.

Muzeum Historii Żydów Polskich Polin Muzeum Historii Żydów Polskich Polin

Muzeum Powstania Warszawskiego

Trudny temat, ale to muzeum przez wielu jest właśnie kluczowe w czasie odwiedzin w Warszawie. Również tak myśleliśmy i przyznam, że byliśmy tam już dobre kilka lat temu podczas drogi do „Litwa Łotwa Estonia w dwa tygodnie – czy to się udało?„.

Czy jednak uważam, że to muzeum to mistrzostwo? Mam wrażenie, że jednak trochę za dużo patriotycznych emocji jest w ocenach tej jednostki. Ilość informacji oraz ogrom interakcji, a do tego jednak dużo odwiedzających sprawiły, że czułem się przebodźcowany, a co za tym idzie – jednak część informacji była pomijana. Wtedy tego nie wiedziałem, ale na przykład jedno muzeum w województwie świętokrzyskim moim zdaniem zostawiło znacznie głębszy ślad jeśli chodzi o trudne historie.

Z drugiej strony – nie jest to w żadnym wypadku złe muzeum. Opowiada historię, którą każdy mieszkaniec Polski znać powinien, bo ma to istotny wpływ na zrozumieniu wielu współczesnych odwołań. Robi to w formie aktualnej, nie w formie eksponatów za muzealną szybą.

Polecam zatem samodzielnie sprawdzić, by ocenić. Niemniej nie do końca jestem tak hurraopmistycznie przekonany do tego miejsca, by dać mu ocenę bliską 5 jaka widnieje w GoogleMaps.

Muzeum Fabryka Czekolady E. Wedel

Wedel. Marka, której widok czy sama myśl sprawia, że pojawia się delikatny smak czekolady bądź ptasiego mleczka. Z jednej strony niby wiemy, że Szwajcaria ze swoimi wyrobami ma swoje miejsce na świecie, z drugiej chyba nie doceniamy tego co mamy lokalnie. Tymczasem mamy naprawdę perełkę, której nie powstydziłaby się Szwajcaria czy żaden inny kraj na świecie.

Jeśli chodzi o planowanie wizyty to na weekendy najlepiej zakupić bilet przez stronę https://fabrykaczekolady.pl/. Choć cena 70PLN za bilet normalny może wydawać się wysoka to jednak czas spędzony w fabryce i historia którą poznajemy (różnymi zmysłami!) na pewno będzie jedną z przyjemniejszych wizyt w fabrykach. Pozwoli też spojrzeć na firmę nieco inaczej niż na markę, której wyroby widzimy w sklepach, ale również na projekt społeczny.

Wracając jednak do zwiedzania – dowiemy się skąd w ogóle bierze się czekolada, jak wygląda proces produkcji, ale też jakie funkcje pełnią konkretne działy w fabryce. Że fabryka to nie budynek i grupa osób, którzy przychodzą na 8 godzin i pyk „jest czekolada”, ale system, który wykracza znacznie bardziej poza możliwości jednej osoby. Ale każda z nich dokłada swoje kilka groszy do tego, by Ptasie Mleczko smakowało tak dobrze jak smakuje.

Muzeum Fabryka Czekolady E. Wedel Muzeum Fabryka Czekolady E. Wedel Muzeum Fabryka Czekolady E. Wedel

Centrum Pieniądza NBP

Tutaj akurat jestem świeżo po zwiedzaniu i przyznam, że mam trochę ambiwalentne wnioski. Placówka ta, darmowa, jest przy Narodowym Banku Polskim. A to instytucja, której wiele osób nie rozumie, bo kojarzy tylko z decyzjami o stopach kredytowych, które mają wpływ na wysokość rat kredytów (często hipotecznych, a więc drogich oraz związanych z bezpieczeństwem jakim jest dom). To sprawia, że bardzo łatwo zatracić się gdzie tu jest nauka, gdzie są emocje, a gdzie jest jeszcze polityka, która w ostatnich latach wg wielu zahacza o działania narodowego banku.

Do tego dochodzi dość niska świadomość finansowa społeczeństwa polskiego. Jako ogół przejechaliśmy się na „poprzednim systemie”, na hiperinflacji, na OFE, na wielu rzeczach, które często ludzie upraszczają do wniosków z nagłówków gazet czy portali. Wolimy samodzielnie ciułać, handlować i nie mamy zaufania do inwestycji.  Ale… jednocześnie jako Polacy jesteśmy liderem bankowości elektronicznej. Nasz BLIK rozwija się na innej kraje, a popularność transakcji bezgotówkowych jest na poziomie, których wiele krajów nie potrafi sobie wyobrazić.

Przyznam, że finanse nie są dla mnie czarną magią. Siedzę w temacie od lat, rozumiem mechaniki rynkowe, które odpowiadają za wydarzenia z przeszłości (co nie znaczy, że potrafię je przewidzieć, bo tego nikt nie potrafi – a jeśli ktoś tak mówi to polecam zakończyć tę rozmowę). Słyszałem o Centrum Pieniądza NBP jako miejscu, które powinien odwiedzić każdy. Tyle, że… moim zdaniem to nic nie da.

Placówka jest zrealizowana w formie muzeum. Choć atrakcyjna wizualnie to dowiadujemy się o historii pieniędzy i ich zamienników, gdzieś jest mowa o inflacji, o roli złota, o celach banków narodowych, o uniach, o giełdach czy o wpływie wojny. Jest też wizyta w skarbcu, możliwość podniesienia sztabki złota (nikt nie wybiegnie z torbą pełną sztabek, tego możecie być pewni), sala poświęcona fałszerstwu ale to wszystko jest takie… „na pokaz”. Po wizycie tam nie odczujecie, że tak naprawdę wiecie co się dzieje z Waszymi pieniędzmi, nie zdobędziecie wiedzy, którą swoją drogą powinna zapewniać szkoła jako racjonalna jednostka wiedzy.

Zatem – jako muzeum można odwiedzić, będziecie bawić się całkiem dobrze. Ale jako nauka obchodzenia się z pieniędzmi to jednak postawcie na edukację od zaufanych stron.

Centrum Pieniądza NBP

Muzeum Gazownictwa

Ostatnia niedziela spędzona w Warszawie była bardzo niepewna pod kątem pogody więc atrakcje w postaci zwiedzania parków były wątpliwą przyjemnością. Potrzebowaliśmy coś nieprzesadnie długiego. Wahałem się pomiędzy Muzeum Wódki, ale lokalizacja sprawiła, że wybrałem Muzeum Gazownictwa. Teoretycznie, w obiekcie o takiej samej nazwie byliśmy już w Paczkowie z wycieczki po Opolskim (LINK) swoją drogą całkiem przyjemne miejsce. Po zdjęciach jednak widziałem, że warszawska placówka to jednak znacznie konkretniejsze miejsce.

Wjazd przez bramę na parking nie zapowiada niczego dużego. Ot, ładnie odrestaurowane budynki z czerwonej cegły, których historia pamięta początki gazownictwa w Warszawie. Dość surowy wystrój recepcji nie zapowiadał w zasadzie nic szczególnego. Pierwsza sala naprzeciw zakupu biletów też tyłka nie urwała – ot film do obejrzenia, kilka nieco większych eksponatów – w sumie trochę tutaj zabrakło ścieżki na podłodze w którym kierunku się udać, bo moim zdaniem mapka na ścianie jest średnio czytelna.

Wszystko jednak zaczyna się w drugiej, dużej „sali”, a w zasadzie hali na którym mamy drewnianą podłogę, maszyny i makietę dawnego centrum miejskiego gazownictwa. Klasycznie okazuje się, że gaz to tylko część produktów jakie tutaj otrzymywano, ale co zdecydowanie na plus – kilka ekranów umieszczonych obok siebie. Przy każdym musieliśmy coś zrobić manualnie co utrwaliło nam wiedzę jak powstawał gaz z węgla jaki na początku był wykorzystywany. To naprawdę fajna sprawa po której znacznie łatwiejszym spojrzeniem ogarniemy duże maszyny znajdujące się w tej hali.

A, po wejściu do tej hali nie zapomnijmy odbić biletu jako rozpoczęcie zmiany. Kiedy odbijemy je również na wyjściu, po drugiej stronie hali dostaniemy żeton, który przyda nam się później. Bo później czekają nas schody, by spojrzeć nie na produkcję gazu, a na jego wykorzystanie. Z czarnej drewnianej podłogi wpadniemy w niezwykle jasne pomieszczenie gdzie zobaczymy, że gaz to nie tylko kuchenka, ale kawałek historii. I choć można powiedzieć, że dla codziennych potrzeb w większości przegrał on wyścig z elektrycznością to bez wątpienia to kawałek historii, który warto znać. A, wydaliście swój żeton mądrze?

Muzeum Gazownictwa Muzeum Gazownictwa

Podsumowanie

Zastanawiam się czy chciałbym zwiedzić Warszawę za jednym zamachem. W moim opisie brakuje jeszcze trochę miejsc, które mam jeszcze na liście, ale niezależnie od tego chyba wolę sobie dawkować te historie. Opcja pierwsza historyczna zawsze kusi, ale to historia, która może przytłoczyć za jednym razem. Mieszanie historii podczas jednej wizyty, by zaliczyć jak najwięcej muzeów też nie wyjdzie raczej na dobre.

Mam więc wrażenie, że takie regularne wizyty w stolicy są najlepszym wyjściem.

Posted in Mazowieckie

Dodaj komentarz

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Logo Mikroprzygoda.com 2025

Mikroprzygoda.com

Poznańska Odskocznia: Konkretne wycieczki

Designed with WordPress

Hej!

Jeśli ten post, który właśnie czytasz, okazał się dla Ciebie pomocny, byłbym ogromnie wdzięczny za postawienie mi wirtualnej kawy na BuyCoffee.☕

Twoje wsparcie pomoże pokryć koszty związane z prowadzeniem tego projektu na którym nie znajdziesz reklam. Z góry dziękuję! 😊

Ta strona jak każda inna wykorzystuje tzw. ciasteczka (pliki cookies), które umożliwiają personalizowanie treści i identyfikację powracających użytkowników. Więcej o nich dowiesz się w Polityce prywatności. Pamiętaj, że zawsze może skonfigurować swoją przeglądarkę, by nie zapisywała ciasteczek.