Jesień upływała spokojnie. Usatysfakcjonowany wyjazdem last-minute na początku listopada (Góry Sowie na lekki weekend) listopad toczył się leniwym tempem, a ja spokojnie wypatrywałem grudnia jako pomysł na trekking. Czasem jednak potrzebujemy iskry, propozycji, lekkiego rzucenia pomysłu. I tak właśnie było w drugiej połowie miesiąca – kolega rzucił „A może wyjedziemy w góry na weekend?„
Dwutorowe i niezależne sprawdzenie potencjalnych miejsc doprowadziło nas do podobnych wniosków – Głuchołazów. Byłem już tam dwa razy (Góry Opawskie & Wysoki Jesionik oraz Opolskie 2023 – Głuchołazy na weekend), trochę czasu już minęło, dojazd całkiem dobry zatem kierunek już mamy. Tylko… trzeba było wymyślić dwa krótsze szlaki, a na pierwszy rzut oka albo można kręcić przy Biskupiej Kopie, albo spacer na czeską stronę wymaga już dłuższego marszu. Sytuację utrudniła tym bardziej kwestia ciągle aktywnego zakazu wstępu do części lasu po polskiej stronie (od powodzi, która była tam w 2024 roku – źródło). Pisząc post w styczniu 2026 widzę, że zakaz nie został przedłużony, ale zalecam sprawdzać na wspomnianej mapie aktualną sytuacji.
Dzień 1 / Ok. 15km i 5h marszu / ~1500m przewyższeń
Link do mapy: https://mapa-turystyczna.pl/route/1eqtl
Miejsce dla auta: https://maps.app.goo.gl/oNELnpLXreV9c27w5
Auto pozostawione przy placu zabaw. Ruch żaden, auta nie będą nikomu przeszkadzać. Zaczynamy spokojnie idąc przez czeską wieś. Szlak jednak zaczyna iść bezpośrednio pod górę. W ten sposób skrótem dotrzemy do wyżej położonych leśnych dróg. Niektórzy mogą psioczyć, że można było podjechać, ale parkingów też tam jak na lekarstwo, a wrócić do auta trzeba pętlą więc moim zdaniem nie warto. Trasa za to się wypłaszcza i pomimo jesiennej scenerii podczas dojazdu okazuje się, że napotykamy na śnieg. To mnie zawsze cieszy jako mieszkańca suchej (zazwyczaj) Wielkopolski.
By nie kończyć spaceru w połowie dnia musimy jednak zejść niżej żółtym szlakiem i ponownie wspiąć się pod górę. To może niektórych zniechęcać, ale przecież nigdzie się nie spieszymy, prawda?
Zwłaszcza, że późniejsze etapy będą praktycznie samą przyjemnością. Albo bardzo równe, albo bardzo delikatny spadek doprowadzi nas do wieży widokowej (bilety do zakupu w maleńkiej knajpce obok niej). Dopiero po wieży widokowej szlak zaczyna mocniej schodzić w dół. Na szczęście ruch niewielki, szlaki niewyślizgane i docieramy do „schroniska” Certovy Kameny. Przed wejściem zaliczamy jeszcze wizytę na kamiennym punkcie widokowym, ale moim zdaniem lepszy był widok z wcześniejszej wieży (choć ten kamienny punkt jest darmowy – taki plus). A propos schroniska – klimatu tam nie znajdziecie szczerze mówiąc. Jeśli nie potrzebujecie – możecie pominąć.
Dalsza część trasy to już zejście. Śnieg się skończył i w liściach schodziliśmy do czeskiej wsi w której pozostawiliśmy auta. Pisałem już, że na czeskich szlakach ludzi niewiele, prawda? Na tym odcinku też nie spotkaliśmy nikogo. ¯\_(ツ)_/¯
Dzień 2 / Ok. 12,5km i 4h marszu / ~1050m przewyższeń
Link do mapy: https://mapa-turystyczna.pl/route/11oc7
Miejsce dla auta: https://maps.app.goo.gl/AW2Fe5DrN4h92qoB8
W Zlatych Horach można próbować zostawić auto bliżej centrum, przy osiedlach, ale szlak był taki, że najlepiej podjechać na parking przy sanatorium. Parking na szczęście nie jest pilnie strzeżony, a na samym terenie ośrodka jest duża restauracja zatem nie powinno być problemu z zaparkowaniem. Z uprzejmości zalecam jednak wizytę w recepcji z pytaniem czy możemy zostawić auto na kilka godzin i czy jest jakaś opłata.
Ta trasa zaczyna się bardzo leniwie. Może nawet zbyt leniwie, bo kiedy wyluzowani dochodzimy do pierwszego podejścia (choć obiektywnie mówiąc bardzo krótkiego) to pojawiły się pomruki niezadowolenia u części ekipy. Na szczęście jednak to dość krótki odcinek – potem już jest delikatnie choć ciągle pod górę. Ponownie trafiamy na śnieg – aż jesteśmy zaskoczeni jego ilością i całkiem przyjemnym mrozem. Spodziewaliśmy się raczej brodzenia w liściach niż białego, zimnego puchu.
Choć tego dnia nie mamy wież widokowych, ani schronisk to ta trasa jest naprawdę przyjemnym leśnym spacerem kiedy las zaczyna nabierać zimowych kolorów. Zdarzają się nieoczywiste punkty widokowe, zapadliska ogrodzone barierkami, ale szlaki są czytelne, a spacer to faktycznie sama przyjemność. Na tyle lekka, że kiedy dotarliśmy do aut to z jednej strony była chęć na więcej, ale z drugiej w ciągu godziny/dwóch zapadał zmrok, a jeszcze trzeba było wrócić do Poznania.
Gdzie zjeść?
Dla porządku knajpę z Głuchołaz uzupełniłem też w poście: Opolskie 2023 – Głuchołazy na weekend
Natomiast na powrocie zatrzymaliśmy się w Smaki Armenii w Nysie, która „była po drodze”. Z tym po drodze właśnie niekoniecznie, bo okazało się, że restauracja jest w dzielnicy domów jednorodzinnych. Natomiast zaskoczyła nas ilość osób. Ja rozumiem, że to była niedziela i późna pora obiadowa, ale naprawdę – ilość osób to był ogrom. Obsługa jednak poszła sprawnie – zdecydowaliśmy się poczekać 20min w kolejce, wybór autentycznych dań i przyjęcie zamówienia też. Porcje okazały się jednak być bardzo duże – miejcie na uwadze to czy nie lepiej wziąć przystawkę + danie główne jako komplet dla dwóch osób…
Gdzie spać?
Tym razem potrzebowaliśmy miejscówki dla 5 osób (2+2+1). Podczas przeglądu Booking.com trafiłem na Zapomniany Zdrój. Choć położony parę kilometrów od Głuchołazów (wiejską drogą bez chodników więc spacerów nie polecam) to na jedną noc nadał się idealnie. Może też warto rozważyć jeśli ktoś by się wybrał z rowerami w cieplejszej porze – dojazd wtedy na wieczorną obiadokolację to sama przyjemność.
Podsumowanie
Okazało się, że myśląc „Góry na weekend”, mieszkańcy Wielkopolski nie muszą być wcale zobowiązani do Dolnego Śląska. Opolskie z Głuchołazami dzięki drogom S5+A4 jest cały czas osiągalne w sensownych porach.
Jednocześnie nie ma co zrażać się teoretycznym brakiem szlaków. Zaledwie kilka-kilkanaście kilometrów jazdy autem dostarczy nas w miejsce startu dla jednej z wielu kombinacji o których pisałem w tym oraz innych postach (linki do nich na początku). A po tych wielu latach nie muszę Was chyba przekonywać do tego, że takie wyjazdy warto robić?









Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.