Trzeci wpis wyjazdu Polska na tydzień / Małopolskie 2024 / Czy rzeczywiście tak zachwycające jak mówią?
Cały czas pozostajemy w Sądęczcyźnią, którą zaczęliśmy w poprzednim poście. Z jej zachodnimi peryferiami problem jest taki, że nie ma tam ważniejszego ośrodka, droga praktycznie jest jedna i tą samą musieliśmy wrócić. Istnieje jednak wyższe prawdopodobieństwo, że będziecie szukać czegoś od Starego/Nowego Sącza i tak opiszemy te parę atrakcji, którymi firmuje się ten obszar.
Zamek Stara Baśń – ktoś miał wizję…
Ten zamek znajduje się zaledwie 25 kilometrów od Nowego Sącza. A jaką historię ma ten zamek? Cóż – nowoczesną, bo to obiekt który powstał w ostatnich 25 latach. Szczerze o tym możemy przeczytać na głównej stronie zamku (TUTAJ), ale doczytamy tam również, że zamek jest głównie skierowany dla grup zorganizowanych choć na zwiedzanie indywidualne też można się umówić.
My postanawialiśmy się nie umawiać, podjechać z marszu i zobaczyć jak to wygląda. Na miejscu wygląda to nieco mniej spektakularnie, raczej jak jedne z wielu atrakcji dla podróżujących, które kiedyś były popularne przy drogach, ALE trzeba jednak przyznać, że wiele z tych „atrakcji” już wtedy było mniej zadbane niż Zamek Stara Baśń. Nie ma co jednak ukrywać, że to z jednej strony owszem – pasja właściciela, dbałość o detale i wewnętrzna motywacja, ale z drugiej – biznesowy projekt, który dał ciekawe miejsce spotkań i imprez dla grup zorganizowanych.
Gdyby Zamek Stara Baśń powstawał dziś, w dobie mediów, większego kapitału i w trochę bardziej przyrodniczym miejscu to byłoby wypisz wymaluj to co jest dziś w Zamku Stobnica niedaleko Poznania. Także raczej jako ciekawostka niż konieczne do odwiedzenia.
Skansen Wsi Pogórzańskiej i Kasztel w Szymbarku
Przejeżdżając przez Szymbark drogą krajową 28 trafimy na położony po prawej stronie Skansen Wsi Pogórzańskiej. Jest on jednak znacznie mniejszy niż Sądecki Park Etnograficzny o którym wspominałem w poście „Początek Sądeczczyzny – Nowy i Stary Sącz”, powiela on ten sam temat więc uważam, że zdecydowanie lepiej wybrać się jednak do SPE.
Za skansenem możemy jeszcze zobaczyć dość charakterystyczny budynek – kasztel w Szymbarku. Ta twierdza mieszkalna o charakterystycznym kształcie jest flagowym przykładem kaszteli polskich. Czy jednak warto wchodzić do środka? My stwierdziliśmy, że nie, bo z wnętrz takich pałacyków pamięta się niewiele. Choć z drugiej strony widok z okna kasztelu na rzekę i wzniesienia mógłby być dobry, ale czy faktycznie lepszy niż ten poniżej? 😉
Zagroda Maziarska – czy Dubaj pamięta?
Nawigację ustawiamy na Łosie, by dojechać do… Łosi. Dlaczego tak to się odmienia dowiecie się na miejscu 😉
A poważnie to w sumie ta atrakcja nie do końca mnie do siebie przekonywała. „Kolejny mały, nic nie wnoszący skansen” – pomyślałem. Auto najlepiej zostawić na parkingu przy kościele i dalej spacerem podejść tę parę kroków do maleńkiej zagrody. Rzucam okiem na obiekt – dosłownie trzy domostwa więc jestem przekonany, że za 15 minut będziemy w samochodzie. Proszę o dwa bilety normalne, które sprzedaje mi pani wydająca się delikatnie stremowana obecnością turystów, ale dzielnie i z dużym zaangażowaniem zapowiada, że nas oprowadzi. Czas nas nie goni, jasne.
Jeszcze kiedy byliśmy w pierwszym domostwie, gdzie kupuje się bilety i raczej to warsztat a’la domu kultury niż muzeum dołącza do nas para z dzieckiem. Za moment przechodzimy na ogród, którego płot graniczy z terenem ładnej cerkwi. Miejsce dobre do zdjęć, ale my poznajemy historię i zagrodę maziarza. Nazwa dość charakterystyczna, gdybym usłyszał wcześniej pewnie coś bym pamiętał zatem słucham uważnie.
Ważna wskazówka – jesteśmy w rejonie Polski zwanym Gorlickim Zagłębiem Naftowym czyli jednym z najstarszych miejsc na świecie gdzie obcowano z ropą naftową! Jej zbieractwem i prostym przetwarzaniem, a dalej handlem po różnych szlakach handlowych, które poznamy zajmowali się… właśnie maziarze! Tak tylko napomknę, że to właśnie w te rejony wrócił Ignacy Łukasiewicz, a w pobliskich Gorlicach zapłonęła pierwsza na świecie publiczna lampa naftowa.
Ale wracając do Zagrody – całe oprowadzanie, bo teoretycznie tylko kilku izbach zajęło chyba z 1,5 h, ale tak serio to nikt czasu nie liczył. Podczas oprowadzania dołączali kolejni turyści, a naftowa historia na prawdę zapadła mi w pamięć nie tylko dzięki bardzo, ale to bardzo zaangażowanej i lokalnej pani przewodnik, ale również wykorzystaniu innych zmysłów w tym zapachu, bo kilka produktów, które wytwarza się dzięki ropie naftowej mogliśmy poczuć.
Podsumowując – moim zdaniem jedno z naprawdę fajnych miejsc do odwiedzania. Choć obiekt pod względem ilości nie przytłacza to historia o ropie naftowej w naszym kraju jednak jest atrakcyjna i szczególna. Bo ogólnie ktoś coś słyszał, ale tak naprawdę to niewiele na ten temat wiadomo jeśli chodzi o wiedzę ogólną. No chyba, że ktoś był w Zagrodzie Maziarskiej to wie sporo.
Skansen Przemysłu Naftowego Magdalena
Skoro już wiecie gdzie jesteśmy to domniemywacie też, że ropa naftowa była potem wydobywana również na skalę przemysłową. Skansenów naftowych na tym terenie jest kilka, ale część jest już w województwie podkarpackim więc my planowaliśmy odwiedzić Skansen Przemysłu Naftowego Magdalena. Niestety – okazało się, że byliśmy tam akurat w dzień kiedy jest nieczynny także będę musiał tam wrócić, bo opinie ma dobre! Oczywiście po wizycie zaktualizuję post choć raczej nie będzie to szybko.
Biecz zwany Małym Krakowem
Na zachodnim skraju małopolskiego leży mała miejscowości o nazwie Biecz. Podobno był nazywany Małym Krakowem, zapewne przez wgląd na baszty i wieży i szczególny cel w historii. Miejscowi zajmowali się handlem węgierskim winem zatem jeśli ktoś nam przywozi dobre wino to należy mu słodzić – domniemywam, że właśnie taka była historia tego przydomku.
Czy jednak warto jechać na sam koniec województwa, by dziś zwiedzić Biecz? Rynek to typowy ryneczek małego miasteczka choć uwagę przykuwa wysoka wieża ratusza. Zjemy tam lody, bo raczej nie znajdziemy przytulnych kawiarni na chłodniejsze okresy. Muzeum nie oferuje żadnej pasjonującej historii, to stara muzealna szkoła, a spacer jest bardzo krótki, bo to miasteczko też nie jest duże.
Także – żeby specjalnie jechać to niekoniecznie, może jako stop po drodze, by rzucić okiem na baszty.
Podsumowanie
Zachodnia cześć województwa małopolskiego ma przede wszystkim jedną historię którą trzeba poznać – ropy naftowej. Poza tym to jednak małe, dość leniwe miasteczka żyjące własnym życiem, a położenie bezpośrednio przy drodze krajowej nie wzmaga turystycznego nastroju.







Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.