Podczas mojego zwiedzenia poznańskich atrakcji od deski do deski długi czas brakowało mi wizyty w oddziale Muzeum Narodowego, a dokładnie Muzeum Etnograficznym. Schowane od głównych turystycznych ścieżek na ulicy Grobla, ale z wejściem od Mostowej – tam gdzie Muzeum Bambrów Poznańskich – nigdy nie sprawiało, że było o nim głośno. I tak czekałem z wizytą, czekałem, aż w końcu postanowiono, że muzeum wymaga generalnego remontu i zamknęło się na parę lat.
Oczywiście – miejsce cały czas miałem na swojej liście postów do zrealizowania, ale konsekwentnie je przekładałem. Zobaczyłem jednak jak wygląda w praktyce czytelność takich projektów. Na początku remontu w mediach nie było nic o dacie zakończenia, a jak zwykle zapewnienia pełne marketingowego języka korzyści jaką to rewolucję przyniesie ów remont. I tak sobie przekładałem plan na post, przekładałem już był na wiosnę 2026 aż tu zauważyłem, że Muzeum Etnograficzne wraca do oferty pod koniec października 2025 pod nową, dumną nazwą – Muzeum Kultur Świata.
To mi jednak też trochę pokazało, że tak naprawdę to takie instytucje nie potrafią budować zaangażowania przez okres przygotowań, by potencjalni turyści nie mogli się doczekać otwarcia. Przykład? Pierwszy post o powrocie po kilku latach wrzucono na Facebook’a… zaledwie 2 tygodnie wcześniej – 10 października. W mediach Google wyszukuje wiadomości tylko sprzed 3 dni kiedy piszę ten post (a piszę w niedzielę weekendu otwarcia). Nie jestem zwolennikiem nakręcania marketingu, ale moim zdaniem ten powrót wyszedł słabo.
Planowanie wizyty
Jak wspomniałem wyżej wejście jest od ulicy Mostowej, jakieś 8min od poznańskiego Rynku. Czynne raczej w standardowych godzinach choć dostrzegam na plus piątki trochę dłużej – do 20stej. Samochód zostawicie w okolicznej strefie parkowania albo na parkingu buforowym na Chwaliszewie. Choć można zakupić bilety online to bez najmniejszego problemu zakupicie je w kasie – nawet w weekend otwarcia kolejek nie było wcale.
Pierwsze wrażenie
Nie byłem wcześniej w Muzeum Etnograficznym, ale domniemywam, że było to muzeum starego formatu. Obecnie wchodzimy w bardzo ładny, estetyczny holl z minimalistycznymi kasami, miejscem gdzie można usiąść, a na interaktywnej mapie po prawej stronie zwizualizować skąd pochodzą te rzeczy, które znajdziemy na wyższych piętrach z ekspozycjami. Bilet – przez pierwsze parę dni za 10PLN, ale praktycznie za 20PLN uprawnia nas do wejścia na dostępne ekspozycje. Można, a nawet zaleca się zostawić wszelkie niepotrzebne rzeczy w małej szatni gdzie znajdziemy wieszaki, ale i szafki zamykane na kluczyk – przyjemna sprawa.
Na parterze nic więcej nie zobaczymy, pora przejść na klatkę schodową gdzie na środku mamy motywy przydrożnych kapliczek, a pierwsza wystawa już czeka na pierwszym piętrze.
Drugie wrażenie
Pierwsza wystawa dotyczy Kreacji, a dokładniej stroi ludowych. Estetycznie to wygląda naprawdę dobrze. Minimalistyczna biel kontrastuje z kolorowymi strojami, a w szufladach czekają na nas dodatkowe rzeczy i artefakty. Czasem znajdziemy tam przeróżne materiały, które będziemy mogli dotknąć, by poznać różne faktury materiałów, czasem książka dla dzieci, a czasem profesjonalne wykroje, które cieszyły oko nawet takiego analityka jak ja – toż to rysunek techniczny przecie! W drugiej sali mamy za to parę kompletnych kreacji w ciekawej aranżacji, a to wszystko w otoczeniu wspomnianej już bieli.
Druga wystawa, piętro wyżej, otrzymała ciekawą nazwę „EXOtica?” Jak niektórzy mogą się domyślać to zbiór artefaktów z różnych stron świata. Choć ściany również są białe to dzieje się tutaj zdecydowanie więcej niż piętro niżej. Najpierw – wertykalna perfekcja ze strzał idealnie nadaje się na Instagrama. Potem mamy wystawy: z podziałem na kraje pochodzenia w gablotach są wystawione eksponaty a w bliskiej odległości od nich estetyczne tabliczki z nazwami. Przy okazji – ilość tych eksponatów jest moim zdaniem idealna, by nie przytłaczać, a do tego Muzeum deklaruje ich podmiany, by zachęcić do ponownych wizyt. Na tej wystawie znajdziemy też estetyczne opisy, które wprowadzą nas nieco w dany kraj.
Ale… No właśnie. Na szczęście piszę pod własną domeną, nie jest to żadna współpraca partnerska więc mogę się też do czegoś przyczepić. W pierwszej sali opisów było zdecydowanie zbyt mało moim zdaniem, by świat kreacji, tkanin i masy rzeczy z tym związanych były dostępne dla przeciętnego człowieka. To dosłownie zetknięcie się z tematem i nic ponad to, bez zaczepienia konkretem. Druga wystawa za to – choć koncepcja różnych krajów ma w sobie pewien porządek to nie do końca czuję te wybory tych konkretnych krajów. O ile rozumiem, że część artefaktów Muzeum Etnograficzne otrzymało od podróżnika polskiego pochodzenia to odczuwałem lekką wątpliwość, że to akurat te kraje są najbardziej istotne w życiu polskich obywateli.
Jest jeszcze coś czego mi zabrakło zwłaszcza w taki weekend otwarcia po kilkuletnim zamknięciu. Chęci pracowników. Jak możecie wiedzieć doskonale, zwiedziłem już niezliczoną ilość muzeów w różnych zakątkach Polski i nie tylko. Nie każde miało środki, nie każde wyglądało na wymuskane, ale zauważyłem, że prawie wszędzie tam gdzie byli pasjonaci chętni do nawiązaniu kontaktu z turystą i opowiedzenia prostymi słowami dosłownie paru rzeczy to takie muzeum ma wyższe oceny. W Muzeum Kultur Świata tego niestety nie było. Oczywiście – co w szufladach to można było dotykać, sprawdzać, ale by ktoś podszedł i zainteresował to niestety nie. I nie była to kwestia ilości ludzi – pomimo weekendu otwarcia na wystawie nie było więcej niż 15 osób, które powoli przewijały oczami po tabliczkach z opisami.
Gwoli ścisłości, bo ktoś może wytknąć – o kilku pełnych godzinach w weekend otwarcia było oprowadzenie kuratorskie. Natomiast to o czym piszę wyżej nie dotyczy takich formalnych oprowadzań. Wiele muzeów jest zorganizowanych w ten sposób, że na danym etapie jest osoba, która niezobowiązująco chce zainteresować turystów swoim kawałeczkiem muzeum, bez zbędnego teoretyzowania.
Podsumowanie
Muzeum Kultur Świata wróciło do oferty poznańskich muzeów po kilku latach generalnego remontu. Choć w mediach było o tym raczej cicho, ja czekałem cierpliwie by przekonać się czy może to miejsce nie powinno dołączyć do listy must-see i ewentualnego zrewidowania Poznań na weekend. Niestety – moim zdaniem nie jest to placówka, którą trzeba odwiedzić będąc w Poznaniu. To miejsce choć stylistycznie wpisuje się w obecne czasy to mentalnie jest starym muzeum do którego przychodzi się patrzeć na gabloty, domyślać się znaczenia ewentualnie słuchać na oprowadzeniach czy wydarzeniach, które pewnie będą tam organizowane.




Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.