Wpis jest częścią serii: „Szwajcaria 2025 w 12 dni / Bajeczne doliny, kolejki linowe i… czy serio tak drogo?„
W tym poście zebrałem dla Was wszystkie ogólne informacje, które powinniście wiedzieć jeśli planujecie podróż do Szwajcarii
Administracyjnie
- Szwajcaria słynie ze swojej neutralności i zapewne to jest jednym z powodów dla których nie jest w Unii Europejskiej. Nie przeszkadza im to jednak być w strefie Schengen;
- Posługuje się własną walutą – Frankiem szwajcarskim dlatego koniecznie zapoznajcie się z postem: Płatności walutowe na wakacjach w pigułce;
- Płatności bezgotówkowe to podstawa. Praktycznie nie licząc pierwszej chaotycznej próby z parkomatem nie wymieniliśmy wcale gotówki na franki szwajcarskie.
Jedynie kiedy może Wam się przydać gotówka to zakupy w górskich dostępnych lodówkach/winiarniach
- Płatności bezgotówkowe to podstawa. Praktycznie nie licząc pierwszej chaotycznej próby z parkomatem nie wymieniliśmy wcale gotówki na franki szwajcarskie.
- Posługuję się 4 językami, ale niestety nie wszystkimi wszędzie. Spotkacie tam niemiecki, francuski, włoski oraz nieużywany już praktycznie romansz. Angielski z reguły jest znany, ale nie zawsze + nie zawsze będzie dostępne inne menu niż w lokalnym języku
Roaming
Zważając na fakt, że Szwajcaria jest poza Unią Europejską nie obowiązuje tam ujednolicana stawka za połączenia czy ważność krajowych pakietów danych. Koniecznie więc skorzystajcie z usług operatorów eSIM (ja użyłem aplikacji Airalo i śmiało mogę polecić choć z tego co widziałem Revolut również już oferuje taką usługę). Jeśli nie macie danych map offline, na 12 dni sugerowałbym 5GB (oczywiście będąc w hotelach korzystamy z sieci WiFi)
Jazda drogami
Szwajcaria słynie z wysokości mandatów (oraz spraw sądowych zwłaszcza w terenie zabudowanym) więc miejcie się na baczności jeśli chodzi o limity! A te są nieco niższe niż w Polsce, bo np. poza terenem zabudowanym jest limit 80km/h, 100km/h na ekspresówkach oraz 120km/h. Ludzie jeżdżą płynnie choć zdarzają się turyści z wypożyczonymi SUVami, którzy średnio ogarniają wielkość tych aut.
Na autostrady potrzebna jest winieta, którą kupicie na oficjalnej stronie TUTAJ w cenie 40CHF. Całkiem ciekawe mają rozwiązaną ważność – na cały dany rok + miesiąc poprzedzający i następujący. Czyli np. kupując winietę na 2026 rok będzie ona miała ważność 01/12/2025-31/01/2027.
Dojazd
Jeśli chodzi o dojazd to z Polski zapewne będziecie jechać przez Niemcy, którzy winiet nie wymagają. Natomiast jeśli będzie zaczynać od wschodniej części Szwajcarii może Was pociągnąć kawałek austriacką autostradą. Tam teoretycznie moglibyście przejechać to bez austriackiej winiety skręcając wcześniej i jadąc wzdłuż rzeki lokalną drogą, ale domyślnie nawigacja pociągnie Was płatnie. Dla pewności sugeruję zakup austriackiej winiety na jeden dzień za kilkanaście EUR na oficjalnej stronie TUTAJ.
Parkingi
Podobno ktoś powiedział, że parkowanie w Szwajcarii jest drogie. Chodzi jednak o coś zgoła innego – praktycznie brak miejsc do parkowania bez opłat. Natomiast opłaty te są pobierane tylko w ciągu dnia. Jeśli o parkomaty to niestety nie są zbyt wygodne dlatego polecam od samego początku zainstalować sobie aplikację Parkingpay (iOS / Android) i podpiąć tam kartę. Wtedy będziecie mogli wygodnie płacić mobilnie te kilka franków (za godzinę od 1 do 3 w zależności od miasta więc moim zdaniem niewielkie koszty).
Aplikacja świetnie łapie lokalizacje gdzie jesteście, ale dla pewności rzućcie okiem na parkomaty – mają wyraźnie widoczny dużymi literami kod pocztowy oraz numer strefy – tę samą opcję będziecie musieli wybrać w aplikacji. Dzięki lokalizacji będzie to z reguły jedna z pierwszych trzech opcji.
Gniazdka elektryczne
Ile to nam emocji przysporzyło… Gniazdka w Szwajcarii są specyficzne, ale tylko kiedy szukacie tego w internecie. -,-
Pod tym względem Szwajcarzy są dość oryginalni, bo gniazdka mają bardzo spłaszczone i może się wydawać, że potrzebne są adaptery. ALE… spójrzcie na swoje ładowarki do telefonów i zauważcie, że wtyczka też jest spłaszczona, a nie tradycyjnie okrągła – prawda? Właśnie takie spłaszczone wtyczki zachowują pełną zgodność z tymi szwajcarskimi gniazdkami i nie potrzeba żadnego adaptera. Zatem – będziecie mieli problem jedynie jeśli zabieranie coś z okrągłymi wtyczkami np. zasilacze do laptopów itd. Niestety przejściówki z tego rodzaju wtyczek nie są zbyt popularne i mogą kosztować dużo 🙁 Chociaż dodatkowy punkt – w niektórych hotelach co byliśmy poza tym spłaszczonym gniazdkiem było standardowe dla nas okrągłe – choć nie w każdym.
Pogoda
W Szwajcarii musimy liczyć się z różnicami wysokości i tym co z nimi związane. W dolinach, na kilkuset metrach nad poziomem morza może być 30 stopni. Kiedy wjedziecie serpentynami na którąś z przełęczy górskich (z reguły poziom ok. 2000 m. n.p.m.) temperatura może spaść do 10 stopni. A do tego pamiętajcie, że kiedy wjeżdżacie wysoko (np. 3000-4000 m. n.p.m.) to może Wam zdarzyć się przekroczyć granicę wiecznego śniegu, gdzie narciarze bawią się cały rok. Kiedy w czerwcu wjechaliśmy na Matterhorn Glacier Paradise na górze były 3 stopnie Celsjusza podczas gdy na dole 33…
Wracając do przełęczy i górskiego klimatu – owe przełęcze są zamykane na okres zimowe i potrafią takowe być nawet do końca maja. Czy to znaczy, że trzeba objeżdżać całe Alpy, by dostać się zaledwie kilkadziesiąt kilometrów dalej? Na szczęście nie. W Szwajcarii świetnie funkcjonują koleje, które w tunelach pod masywami górskimi przewożą auta – choć nie miałem okazji z tego skorzystać to w pewnym momencie GoogleMaps sugerował mi takie rozwiązanie jako alternatywa dla wjazdu przez okolice przełęczy Furka Pass.
Pociągi w tym panoramiczne
Gdzieś jest legenda, że w Szwajcarii, która słynie z zegarków pociągi mają niezwykłą punktualność. Jechaliśmy kilka razy na krótkich odcinkach i 2 minuty marginesu chyba są dopuszczalne? 😛
Wracając jednak do konkretów – pociągi w Szwajcarii są naprawdę świętością. Małe miasteczka mają dostęp do kolei, która przejeżdżą wydrążonymi tunelami pod kolejnymi masywami górskimi. Czasem wygląda to dosłownie jak miniatury na dziecięcym stole. Pociągi z reguły są nowe i w bardzo dobrym stanie. Jednak nie jest to tanie – z tych paru krótkich podróży zauważyłem wzór 1 kilometr – 1 frank szwajcarski. Kolej stanowi istotny środek transportu w Szwajcarii, a w niektóre miejsca dostaniemy się tylko pociągami (albo kolejkami linowymi, które są jeszcze droższe, jeśli mówimy o wioskach zaszytych na górskich zboczach).
Szwajcarską legendą są pociągi panoramiczne, które w otwartych i bardziej przeszklonych wagonach kursują po kilku różnych trasach w kraju. Oczywiście, że mocno zastanawiałem się nad taką formą zwiedzania, ale… ostatecznie stwierdziłem, że to przerost formy nad treścią. W pigułce to taka kolejowa objazdówka. A stojąc w Zermatt mieliśmy okazję akurat zobaczyć taki pociąg – rzeczywiście ładny, przeszklony, z wagonami ze stolikami pomiędzy parami siedzeń, ale klientelą byli głównie azjatyckie grupy. Z drugiej strony taki pociąg jedzie powiedzmy pół dnia i zostajesz w jakimś mieście, a potem co – wrócić tą samą drogą? Mi osobiście taka forma zwiedzania nie pasuje, ale jeśli ktoś lubi objazdówki to może warto spróbować? 🙂
Swiss Travel Pass – karnet turystyczny
To, że Szwajcaria uchodzi za drogi kraj to chyba każdy wie. Szwajcarzy również zdają sobie z tego sprawę i już lata temu utworzyli coś takiego jak Swiss Travel Pass. W skrócie to krajowy karnet turystyczny choć został on ograniczony w ostatnich latach dla części kolejek górskich. Zawiera on bezpłatne podróże pociągami i autobusami, a nawet statkami (np. na Jeziorze Genewskim). Niestety jeśli chodzi o koleje linowe to ten punkt z tego co czytałem został właśnie ograniczony do rabatu 50% przez co opłacalność mocno spadła jeśli ktoś podróżuje autem.
Taki karnet kupuje się na określony czas i upoważnia on również do wejść do kilkuset muzeów i sporej ilości zniżek. Ale czy faktycznie się opłaca to już trzeba samodzielnie policzyć. Nam się to nie opłacało. Wszystkie informacje znajdziecie na MySwitzerland.com/SwissTravelPass.
Swiss Grand Tour
Choć wiecie doskonale, że u mnie znajdziecie moją sugestię zwiedzania Szwajcarii to z obowiązku muszę Wam wspomnieć o tym, że Szwajcarzy wyprzedzili moją koncepcję i zaproponowali taki szlak już w 2015 roku. Blisko 1700 kilometrowa trasa prowadzi przez masę szwajcarskich atrakcji jednocześnie oferując ułożony już przewodnik. W punktach tych znajdziecie też ramki do zdjęć na tle odwiedzanych atrakcji, a drogowskazy do tego pojawiają się nawet na autostradzie.
W wielu punktach w których byliśmy widzieliśmy te ramki. Czasem ludzi nie było wcale, a czasem całe zatrzęsienie Azjatów (i Hindusów, oni też w licznej formie zwiedzają Szwajcarię). Mnie osobiście nie do końca interesuje zwiedzanie tylko oficjalnych miejsc. Lubię przejść się po bocznych ulicach miasteczek, zobaczyć jak żyją mieszkańcy kraju, a nie tylko od atrakcji do atrakcji. Aczkolwiek jeśli byście poszukiwali inspiracji to z pewnością warto przejrzeć oficjalne propozycje.
Więcej informacji o tym projekcie znajdziecie na MySwitzerland.com/SwissGrandTour.
Na razie tyle jeśli coś jeszcze mi przyjdzie do głowy to będę dopisywał 🙂


Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.