Plan był inny, ale post ten chodził za mną od dłuższego już czasu, by sprzątnąć ten finansowy bałagan, który narodził się przez reklamy banków, huraoptymizm tzw. fintechów (Revolut/Zen), a do tego zwykłego niezrozumienia konwersji walut wszak nie każdy musi być znawcą walutowych trendów. Dowiecie się zatem jakie są możliwości płatności kartą (w tym płatności mobilnych jak ApplePay), jak wybrać najlepsze rozwiązanie dla siebie, jakie są zalety i wady poszczególnych rozwiązań i jak dywersyfikować ryzyko związanego z zakupem waluty.
Ogólnie o walutach w płatnościach elektronicznych (i przelewach)
Rynki finansowe cechują się dużą dynamiką i ryzykiem. Dlatego też banki oraz operatorzy płatniczy (Visa & Mastercard) stosują marże (tzw. spready) w rozliczeniach walutowych. Jest to całkowicie zrozumiałe z punktu widzenia biznesowego wszak nie będą oni ponosić żadnego ryzyko związanego ze zmianami kursów walut.
Płatność zwykłą kartą (bądź przelew z konta złotówkowego)
Kiedy więc macie konto w PLN i chcecie zapłacić kartą debetową podpiętą do tego konta za coś w internecie/za granicą kraju w walucie innej niż PLN to bank albo operator karty (Visa/Mastercard) zastosują kurs sprzedaży powiększony o wspomnianą wyżej marżę. Dodatkowo niektóre banki stosują również zapisy o prowizji – kilku procentach marży dodatkowej za płatności w innej walucie.
Podsumowując – zakup jest droższy o plus minus kilka procent. Nie puści Was z torbami jednorazowa zapłata za obiad, ale w przypadku takiego wydatku 1000PLN to już może być kilkadziesiąt złotych. Przy kilkuosobowym wypadzie może z tego uzbierać się parę stówek, które są po prostu wyrzucane w błoto.
Płatności kartą walutową (bądź przelew z konta walutowego)
Wiele banków oferuje możliwość otwarcia konta walutowego oraz wydania do niego osobnej karty walutowej. Problem z osobnymi kartami walutowymi jednak jest taki, że z reguły każda osobna karta jest płatna bądź wymaga jakichś akcji, by opłata nie była pobrana. Kiedy mamy takie warunki w naszym codziennym koncie złotówkowym to problemu nie ma, bo spełniamy te warunki przy okazji. Jednak kiedy mówimy o karta walutowych, które używamy tylko kiedy wyjeżdżamy to nie jest fajna opcja, a przecież nie będziemy też tracić czasu na otwarcie/zamykanie tych kont.
Na szczęście jednak banki oferują często jeszcze jedną opcję – użycie karty debetowej, którą już macie do konta złotówego i utworzenie z niej karty wielowalutowej. Można to zrobić z reguły w aplikacjach banków bez najmniejszego problemu i wybrać z reguły z kilkunastu najpopularniejszych walut. Wtedy nie otrzymujecie osobnej karty, nie ma więc dodatkowych opłat z jej tytułu. Macie też wszystkie konta w jednym banku. Jedyne co trzeba pamiętać to zakup waluty przed dokonaniem płatności. Jeśli na koncie walutowym nie będzie wystarczających środków to bank skorzysta ze środków z konta złotówkowego używając jednak tego niekorzystnego kursu o którym pisałem w poprzedniej sekcji.
Wymiana walut jeśli posiadamy konto walutowe
Jak wspomniałem wyżej – jeśli chcemy skorzystać z zalet płatności walutowych mając konto walutowego musimy zakupić do niego walutę. Swego czasu popularność miały kantory internetowe (Ranking), ale banki chyba przestraszyły się konkurencji i otwarły własne kantory w swoich aplikacjach bankowych. I tak nie musimy już zakładać konta na Walutomacie, a kupić EURO czy inne waluty możemy już w aplikacji IKO (PKO BP) czy Alior, czy jeszcze innych banków. Kursy nieco się różnią, ale na tak minimalnym poziomie, że osobiście szkoda mi czasu na zakładanie kont na dodatkowych stronach. Bo powiedzcie szczerze – czy różnica na poziomie 0,5% jest warta zachodu? Dla każdego tysiąca to zaledwie 5PLN… Moim zdaniem to akceptowalny koszt wygody. Więcej w tym spekulacji niż zysku…
Kiedy kupić walutę?
Media nie pomagają w merytorycznym i spokojnym spojrzeniu na sprawę. Krzyczą, że teraz jest górka, by dwie godziny później krzyczeć, że tanio to już było. Tymczasem badania naukowe mówią jasno – nie sposób przewidzieć kursów walut. Po przebadanych wielu latach badań inwestycyjnych okazało się, że kluczowa nie jest aktywna próba przewidzenia, a regularność i minimalizowanie ryzyka. Na czym to polega? Poza tym, że starajcie się nie kupować w weekendy, bo wtedy jest dodatkowa marża to zerknijmy na ten życiowy przykład:
Powiedzmy, że 1 lipca zaczynasz wakacje i oceniasz, że będziesz potrzebować 2000EUR. Mając dostęp do kantoru internetowego walutę możesz kupić 30 czerwca. Ale jest małe, spekulacyjne ryzyko – a co jeśli 30 czerwca akurat waluta będzie stosunkowa droga? Oczywiście jednocześnie istnieje mała, równie spekulacyjna szansa – a może waluta akurat tego dnia będzie tania? Jak wspomniałem wyżej – nie ma co gdybać, a stosować zabiegi profesjonalnych inwestorów:
Rozwiązaniem takiej sytuacji jest podział zakupu walut na kilka razy w odstępie czasowym. Jeśli potrzebujesz 2000EUR to możesz kupić albo 1000EUR na koniec maja i czerwca, albo po 500EUR na koniec marca, kwietnia, maja i czerwca. To rozwiązanie sprawi, że nie będziesz zależna/y od szczęścia/pecha do kursu jednego dnia i jest to najlepsze co możesz zrobić nie znając przyszłości. Bo gdybyś znał/a to nie trać czasu na takie rzeczy – po prostu przewiduj numery w LOTTO…
Zdarza się coraz częściej – możliwość wyboru waluty podczas płatności za granicą
Uwaga techniczna, która może Was spotkać, a wydaje się, że taka możliwość jest coraz częściej. Widząc narastające niezadowolenie z tytułu prowizji za płatności zagraniczne, operatorzy terminali płatniczych wraz z operatorami kart wprowadzili pewne rozwiązanie, które daje Wam iluzoryczną kontrolę nad kwotami. Mianowicie podczas płatności elektronicznej za granicą możecie otrzymać pytanie z terminala czy zapłacić w walucie lokalnej (EUR), czy domyślnej walucie Twojej karty (PLN).
Nikt jednak nie pokryje ryzyka walutowego – wprawdzie na terminalu będzie widniała ostateczna kwota w PLN to będzie ona miała wliczoną marżę dla któregoś pośrednika, bo przecież oni nie będą przyjmować jakiegokolwiek ryzyka walutowego. Dla bezpieczeństwa – prawie zawsze wybierajcie lokalną walutę. Jedyną sytuacją kiedy wybrałbym walutę PLN byłby moment jeśli moja karta pobierałaby prowizję za płatność zagraniczną – wtedy lepiej niech operator terminala pobierze od naszego banku już PLN, przynajmniej bank nie dołoży swoich procentów.
Revolut/Zen/Wise – dlaczego zdobyły taką popularność?
Od kilku lat jednak przebojem na rynek wdarły się dwie aplikacje – starsza Revolut (link polecający) oraz nieco młodsza – Zen i w ogóle świeża – Wise. Jak widzicie po poprzednich 6 sekcjach oszczędne korzystanie z różnych walut wymaga pewnej wiedzy. Niektórzy tę wiedzą przyjmą z łatwością i będą sobie wymieniać waluty przed płatnościami, ale niektórzy wolą prostszą wersję. Do tego Revolut/Zen/Wise może być również rozwiązaniem dla walut, których nie sposób otworzyć do kart wielowalutowych.
Branża finansowo-techniczna (fintechów) zauważyła, że płatności międzynarodowe są drogie, a banki mając prawie monopol na to niewiele robią dla konsumentów narzucały spore marże. Zauważyli oni jak można wykorzystać kursy międzybankowe, dynamiczne aktualizacje, by uprościć płatności dla konsumentów praktycznie do perfekcji.
Działa więc to bardzo prosto:
- Otwieracie konto w Revolut/Zen
- Zasilacie owe konto przelewem lub płatnością z Waszej karty złotówkowej
- Płacicie kartą Revolut/Zen/Wise za granicą (lub w internecie za transakcje w innych walutach)
- Revolut/Zen/Wise konwertują Wam walutę za pomocą bardzo dobrych kursów z minimalną marżą opierając dane na dynamicznych kursach walut
Małą wadą takiego rozwiązania w porównaniu do posiadania karty wielowalutowej jest fakt, że jednak musicie te pieniądze wpłacić, a jeśli chcecie zwrócić na swoje konto złotówkowe to jednak może zająć to parę dni. W kantorach banków działa to natychmiastowo.
Revolut czy Zen, a może Wise – która lepsza?
Najbardziej popularny jest Revolut (link polecający) , potem Zen, a na końcu Wise. Jeśli jednak chodzi o konkrety (porównuję konta indywidualne) to na marzec 2025 sytuacja wygląda tak:
- Ilość walut: w każdej apce mamy kilkadziesiąt walut. Warto sprawdzić czy akurat Wasz wybór obsługuje potrzebną walutę, ale nie uznałbym tego wstępnie za najważniejszy punkt, bo w większości potrzebnych walut zapewne sprawdzi się każdy z nich
- Otwarcie i prowadzenie kont jest za darmo
- Prowizje przewalutowańRevolut ma domyślnie bezpłatne miesięczne przewalutowanie do 5000PLN, a potem pobiera 1%. Dodatkowo w weekendy pobiera 1% (jest to związane z naturalną dynamiką kursów podczas weekendów kiedy rynki giełdowe są zamknięte)
- Zen ma ma prowizję na poziomie 0,5% do kursu Mastercard, a w weekendy dodatkowe 0,4% (również z powyższego powodu)
- Wise ma prowizję 0,33% do średnich kursów międzybankowych
- Całość korzystania z fintechów opiera się na płatnościach mobilnych i kartach wirtualnych – jeśli będziecie chcieli zamówić kartę fizyczną to zapłacicie za bank, ale moim zdaniem nie ma potrzeby zamawiania plastiku
Czy w takim układzie Wise jest najlepszy? To statystyka tylko. Różnice są tak małe że w zasadzie nie warto na nie patrzeć. Może Revolut przegrywa jeśli planujecie wymienić więcej niż 10.000PLN, ale nawet wtedy to będą naprawdę nikłe kwoty w porównaniu do klasycznych banków. Więcej w tym spekulacji niż realnej możliwości policzenia.
Mój wybór
Osobiście cenię porządek i wygodę i mam konta walutowe (EUR/CHF/CZK) podpięte do mojego głównego konta w PKO BP – to wszystko obsługuję za pomocą domyślnej karty debetowej, która wymaga ode mnie miesięcznie zaledwie 5 transakcji, by konta były darmowe. Kantor PKO BP ma kursy na całkowicie zadowalającym poziomie więc nie widzę sensu korzystać z zewnętrznych kantorów internetowych i działa to natychmiastowo oraz wygodnie z aplikacji mobilnej. Na mniejsze wyjazdy walutę kupuję krótko przed wyjazdem (z reguły jak nadchodzi płatność za nocleg) natomiast jeśli wyjazd jest dłuższy to staram się kupić w dwóch lub więcej transzach oddzielonych o miesiąc.
Posiadam też konto Revolut, ale praktycznie go nie używam – w zasadzie jedyne miejsce gdzie mi się przydało to była Jordania 2022 gdzie musiałem opłacić kaucję za auto (a tak to i tak płaciliśmy gotówką). Aczkolwiek i tak nie byłem pewien czy płatność przejdzie, bo sporo wypożyczalni wymaga jednak karty kredytowej do tego, a przecież to była zwykła Revolut Debit. Poza tym wypożyczalnie często jednak dokonują tylko preautoryzacji, a nie pobrania środków więc wtedy kurs nie ma zastosowania wcale.
Podsumowanie
Mam nadzieję, że ten post pozwolił Wam na zrozumienie o co chodzi w walutach i jak najlepiej płacić na wakacjach. Myślę, że dla wielu z Was naturalnym i najłatwiejszym wyborem będzie Revolut/Zen/Wise, ale jestem równie pewny, że część ambitnych osób ceniących porządek zdecyduje się na kartę wielowalutową w bankach w jakich macie konto, by mięć to w jednej aplikacji i mieć natychmiastowy dostęp do środków. Do tego pamiętajcie – jedna transakcja Waszą zwykłą kartą też raczej nie puści Was z torbami i nie ma co się spierać o zaoszczędzoną dychę w takim wypadku.
Niezależnie od Waszych wyborów mam nadzieję, że udało mi się zebrać w jednym miejscu wszystkie rozwiązania bez jednostronnego polecania jednej opcji jak to często bywa w Internecie. Jeśli byłyby jeszcze jakieś pytania/wątpliwości – post będzie edytowany.
PS. Odnośnik do Revolut’a jest linkiem polecającym. Jeśli za jego pomocą założycie sobie konto i dopełnicie kilku formalności to dostanę małą premię. Nic specjalnego, przyznam, że kiedy myślałem o tym poście to nawet nie wiedziałem, że mają opcję ref linka, ale jeśli jest cień szansy, by w ten sposób dołożyć parę złoty na bloga to będzie super 🙂
Autor zdjęcia w nagłówku: Avery Evans on Unsplash






Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.