• Posty
    • Kategorie
  • Losuj
  • Mapa
  • Cykle
    • Las na weekend
    • Przewodnik – Poznań na weekend!
    • Powiat na weekend
    • Góry z Poznania
    • Miasto w pigułce
    • Województwo w turystycznej pigułce
  • O mnie
Logo Mikroprzygoda.com 2025

Mikroprzygoda.com

Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Post Type Selectors
Filter by Categories
Bez kategorii
Dolnośląskie
Europa
Góry
Kujawsko-Pomorskie
Lubelskie
Lubuskie
Łódzkie
Małopolskie
Opolskie
Pomorskie
Porady
Śląskie
Świat
Uncategorized
Warmińsko-Mazurskie
Wielkopolskie
Zachodniopomorskie
  • Instagram
  • Facebook

Szwajcaria 2025 / Thun, Interlaken i Brienz – turystyczne miejscowości obok krystalicznych jezior

12 sierpnia 2025
Brienzersee

Wpis jest częścią serii: „Szwajcaria 2025 w 12 dni / Bajeczne doliny, kolejki linowe i… czy serio tak drogo?„

W końcu nadszedł ten dzień. Po szwajcarskich miasteczkach naszym dzisiejszym celem była dolina Lauterbrunnen. Nazywana doliną 72 wodospadów została nominowana przeze mnie jako ta, która podobno skupia szwajcarskie piękno na małym obszarze. Ale jeszcze moment, jeszcze chwilka. Zanim do niej dotrzemy zatrzymamy się w trzech miasteczkach leżących nad krystalicznie czystymi jeziorami – Thunersee i Brienzersee.

Thun – nieco na uboczu, ale…

To stosunkowo niewielkie miasteczko nie zajmuje wiele miejsca w przewodnikach, a jeśli już to głównie za sprawą średniowiecznego zamku wyniesionego na miejskim wzniesieniu oraz adnotacją o (kolejnym) zadaszonym drewnianym moście. Nic też nie zapowiadało efektu WOW kiedy zaparkowaliśmy w podziemnym parkingu (TUTAJ) i wyszliśmy na górę. Ot, kolejne szwajcarskie, mocno zabetonowane miasto.

Podejście pod wzgórze, by zobaczyć zamek w tym upale nie było tym co chcieliśmy zrobić więc skierowaliśmy się do jego centrum – kiedy weszliśmy w ulice bez ruchu aut było całkiem przyjemnie, ale nie było specjalnego zaskoczenia. Zdecydowanie lepiej skręcić nad samą rzekę, a nawet przejść na drugą stronę, na niewielką wyspę. Centrum tego miasteczka bez wątpienia nadaje się do tego, by usiąść w jednej z kawiarni czy knajp wieczorem i przy winie delektować się szwajcarskim widokiem – lazurową rwącą rzeką, dobrze utrzymanymi starówkami i stosunkowo niewielką liczbą turystów.

A – wspomniałem o rwącej rzece, prawda? W TYM poście wspominałem też jak to chłopaki skakali wprost do rzeki w Lucernie, a tymczasem w Thun zobaczyliśmy windsurfera linowego. Obok drewnianego mostu gość ~25 lat zszedł sobie kulturalnie po drabince do rzeki z deską i próbował utrzymać się na wodze trzymając się linki, która byłą przyczepiona do wspomnianego mostu. Ale w Polsce byłby raban za coś takiego…

Thun Widok na zamek w Thun Mühleschleuse w Thun Mühleschleuse w Thun

Interlaken – trochę za dużo turystów

Interlaken na mapie wygląda na lokalizację idealną – pomiędzy dwoma jeziorami (i dokładnie to oznacza nazwa) + miasto z którego można pojechać do doliny Lauterbrunnen.

Jednak kiedy już zaparkowaliśmy auto i wyszliśmy na w zasadzie to jedną, główną ulicę miasta (w zasadzie to miasteczka, bo przecież tylko 6 tys. osób tam mieszka) to obraz był inny niż to do czego przyzwyczaiła nas Szwajcaria. Duża liczba turystów. Sklepy z pamiątkami ustawione jeden obok drugiego, a szczerze mówiąc ciężko było znaleźć coś takiego naprawdę oryginalnego i ładnego, a nie krzykliwego. I praktycznie nie ma za bardzo gdzie tam spacerować. Bo powiedzmy szczerze – spacer wąskim chodnikiem wśród dziesiątek turystów do kasyna nie jest przesadną przyjemnością, której szukamy.

Pewną atrakcją może być sporej wielkości teren zielony – trawnik przed wspomnianym kasynem. Możemy tam zaobserwować ludzi z ogromnymi plecakami – to paralotniarze, którzy hurtowo tam lądują. Jednak też nie przesadzajmy – paralotniarstwo nie jest jakimś symbolem Szwajcarii i w Polsce też nie problem zobaczyć pasjonata tej aktywności.

Z obowiązku jeszcze wspomnę o punkcie widokowym Harder Kulm dokąd możemy dojechać koleją szynową ze stacji Interlaken-Ost. Nie sprawdziliśmy tego miejsca – upał wybijał z głowy takie pomysły.

Interlaken

Brienz z najpiękniejszą ulicą świata

Przenosimy się 20 kilometrów na wschód. Choć nawigacja może Was ciągnąć drogą numer 8 na południowym brzegu jeziora to zignorujcie to zalecenie i wybierzcie leniwy przejazd północnym brzegiem. Tutaj lazurowy kolor wody nieco zblednie, ale zastąpi go krystaliczna przejrzystość. Dotrzecie z czasem do miasteczka Brienz, które słynie z rzeźbienia w drewnie. Łatwo to zauważycie nie tylko po tablicy z nazwą miasta – domy zamienią się w drewniane, a Wy będziecie mieli wrażenie jakbyście wjechali do skansenu.

Na szczęście – co chwilę po prawej stronie, wzdłuż jeziora są parkingi, a do tego praktycznie nie musicie chodzić drogą obok aut (a tych trochę tam przyjeżdża). Bezpośrednio wzdłuż akwenu można spacerować do woli, w przyjemniejszych warunkach. Dodatkowo – jeśli tak postanowimy – możemy wziąć publicznie dostępne leżaki bez żadnych opłat i odpocząć.

Jednak – dlaczego tylu turytów przyjeżdża do Brienz? O ile samo centrum miasteczka jest na północno-wschodnim brzegu jeziora i znajdziemy tam kilka knajpek czy stacje kolejowe (w tym Brienz BRB skąd możemy parową koleją zębatą Brienz Rothorn wjechać na 2350m n.p.m.) to większość turystów celuje w krótką uliczkę Brunngasse. Lekko zakręcająca i idąca w górę daje obraz niczym z pocztówki – szwajcarskie, drewniane domy przystrojone kwiatami z górami w tle.

Ale tak szczerze – poza tym za bardzo nie ma tam co robić. Uliczka jest krótka, kiedy podejdziemy wyżej już nikną tak ładnie przystrojone domy i nie ma co na przykład wracać równoległą ulicą w wyższej części miasteczka. Chyba, że macie ochotę na skok do jeziora – to bardzo proszę, znajdziecie tam kilka miejsc gdzie bez problemu zejdziecie do wody.

Brunngasse Brienzersee

Dodatek – Wodospad Giessbach

Z Brienz już mieliśmy kierować się do naszego miejsca noclegowego do doliny Lauterbrunnen. Jednak natrafiłem na dodatkową atrakcje turystyczną „wodospad Giessbach.”. Nawigacja ustawiona – droga na 1,5 auta prowadzi nas krętą linią w górę. Przed kolejnym zwężeniem – znak, że najpierw trzeba dokupić online zakupu biletu na parking za 15€. Zatrzymuję się na moment w szerszym miejscu i dokonuję zakupu. Jedziemy dalej. Nie mija wiele czasu, a droga kończy się szlabanami na wjazd i wyjazd. Na wjeździe stoją w kolejce dwa auta – ewidentnie nie zakupili wcześniej biletów i teraz próbują to zrobić tamując wjazd…

Odstaliśmy swoje kilka minut. Parking to w istocie leśne trawniki na kilkadziesiąt aut skąd można wyruszyć na wodospad. Jednak – ścieżek jest kilka możliwości, bo sam wodospad Giessbach składa się z kilkunastu uskoków wodnych. Nic nie piszą o obuwiu, ludzie też tak jakby bardziej na spacer przyjechali. Oznakowania niewiele – ostatecznie ratuję się aplikacją Mapy.cz i wytyczam małą pętelkę. Spacer w NewBalance’ach po leśnych kamieniach jest średnio przyjemny. O tyle dobrze, że w 10-15 minut docieramy do wodospadu. Możemy przejść za nim, by zrobić pętelkę i dotrze do miejsca gdzie idzie większość – do mostu skąd można zrobić zdjęcie.

Całość trwa jakieś 30 minut jednak jazda w obie strony to dodatkowe 20 minut. Powiem tak – zobaczymy lepsze wodospady, ten mogliśmy pominąć.

Wodospad Giessbach Wodospad Giessbach

Podsumowanie

Ta trójeczka miast mnie zaskoczyła. Po przygotowaniu planu bezapelacyjnie chciałem zobaczyć Brienz. Interlaken traktowałem jako na pewno ładne, szwajcarskie miasteczko z pięknymi widokami na oba jeziora. Thun – po macoszemu, przecież tam w zasadzie jest tylko zamek – szczerze mówiąc nie wiedziałem nawet czy tam zawitamy.

A jak wyszło? Brienz – przepiękna ulica Brunngasse i możliwość spaceru bezpośrednio na krystalicznie czystym jeziorem na tle majaczących gór (i to z powodu wysokości, a nie upału). Interlaken – zadeptane miasto, a w zasadzie jedna ulica. I Thun – totalnie niepozorne, a dołącza do tych miasteczek, które całkiem spójnie pokazują właśnie typowe, szwajcarskie miasto. Z ostrą architekturą, z wykorzystaniem rzek, bez ogromu turystów.

Posted in Europa

Dodaj komentarz

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Logo Mikroprzygoda.com 2025

Mikroprzygoda.com

Poznańska Odskocznia: Konkretne wycieczki

Designed with WordPress

Hej!

Jeśli ten post, który właśnie czytasz, okazał się dla Ciebie pomocny, byłbym ogromnie wdzięczny za postawienie mi wirtualnej kawy na BuyCoffee.☕

Twoje wsparcie pomoże pokryć koszty związane z prowadzeniem tego projektu na którym nie znajdziesz reklam. Z góry dziękuję! 😊

Ta strona jak każda inna wykorzystuje tzw. ciasteczka (pliki cookies), które umożliwiają personalizowanie treści i identyfikację powracających użytkowników. Więcej o nich dowiesz się w Polityce prywatności. Pamiętaj, że zawsze może skonfigurować swoją przeglądarkę, by nie zapisywała ciasteczek.