Czwarty wpis z wycieczki „Cypr 2025 na tydzień w marcu / Czy warto?„
Kiedy powiesz komuś, że byłeś na Cyprze to zdecydowana większość ludzi pomyśli o greckim klimacie – słońcu, plażach, wyższej temperaturze – generalnie nic kreatywnego, bo to klasyczny obrazek wakacji jakie narzuciły nam popularne biura podróży. Cypr jednak taki w całości nie jest. Zresztą – idę o zakład, że jeśli zapytać wspomnianą większość gdzie jest szczyt Olimp (ten sam co z greckich mitów) to prawie wszyscy powiedzą – „Grecja!” i beda mieli rację, ale na Cyprze jest jego mniejszy odpowiednik – na blisko 2 tysiącach metrów nad poziomem morza w paśmie gór Troodos. I o tym rejonie będzie ten post.
Troodos – jak to sensownie zaplanować?
Jeśli chodzi o wycieczkę w te rejony to najbliżej będzie z Pafos, Limassol lub Nikozji. Natomiast kręte, choć dobrej jakości i szerokie górskie drogi sprawiają, że objazd po potencjalnie wszystkich atrakcjach tego rejonu jest dość karkołomnym zadaniem. Samodzielnie też chwilę spędziłem nad przygotowaniem sensownego planu, by nie nadrabiać kilometrów, nie jeździć tymi samymi drogami, ale jednocześnie nie spędzić całego dnia w aucie.
Jeśli chodzi o to możemy tutaj zobaczyć – przede wszystkim zieleń przyrody. Przez różnicę wysokości jest znacznie chłodniej. Im wyżej, im bliżej szczytu Olimpu tym robiła się chłodniej. I choć w pierwszy tydzień marca 2025 bez problemu dojechaliśmy na parking pod Olimpem to dookoła w lesie leżał śnieg aczkolwiek wyciągi narciarskie już były nieczynne. Dla chętnych zdobycia szczytu Olimpu – nie jest to możliwe, na samym szczycie jest baza wojskowa Brytyjczyków. W każdym razie jeśli poszukujemy miejsca na trekking to tutaj moim zdaniem będzie ciekawiej niż w Wąwozie Avakas pod względem samych ścieżek.
Poza tym, górskie rejony idealnie nadają się na klasztory oraz monastyry i kilka tam ich znajdziemy. Wprawdzie nie uważam, by odwiedziny każdego z nich były obowiązkiem to myślę, że dobrze odwiedzić choć jeden, by zobaczyć jaki panuje tam klimat. W marcu turystów tam docierało niewielu pomimo wielu mijanych samochodów z czerwonymi tablicami rejestracyjnymi. Większość jednak jedzie na Olimp, ale też na masę różnych punktów widokowych jakie możemy spotkać przy drogach.
Dodatkowo – kościoły z niezwykłymi malowidłami, które są na liście UNESCO. Łącznie jest ich 10, ale niestety są dość rozrzucone po miejscach i jeśli ktoś chciałbym zobaczyć je wszystkie to wiązałoby się z jazdą po tych samych drogach itd. Myślę, że podobnie jak akapit wyżej – dobrze wpaść do min. jednego jak będzie po drodze.
Poniżej macie plan jazdy – wyruszyliśmy rano, przed 10tą, a wróciliśmy przed 17stą.
W drodze na Olimp
Naprawdę chichotem losu jest fakt, iż każdy śmiał się z greckich mitów, że Grecy byli tak leniwi, że nie chciało im się wejść na Olimp (wprawdzie grecki) sprawdzić czy bogowie istnieją. Teraz na szczyt na Cyprze też nie wejdziemy ponieważ siły brytyjskie mają tam bazę. Nie zaleca się podchodzenia blisko, robienia zdjęć, ale wystarczy kilkaset metrów spacerów drogą naprzód, za ostatnim parkingiem na Olimp, by zobaczyć ogrodzony teren i wojskowe instalacje.
Obecnie turystyczny Olimp to w zasadzie parking. Na początku marca nie było tam nic co by zachęciło turystę do spędzenia tam czasu chyba, że mielibyśmy sanki to jeszcze można się wtedy pobawić na śniegu (zresztą mieszkańcy Cypru przyjeżdżali właśnie z sankami i z dziećmi, by skorzystać z powoli topniejącego białego puchu. Dodatkowo mamy tam wypożyczalnię nart/desek na okoliczne wyciągi, małą gastronomię, ale te ostatnie były już zamknięte. Widoków z najbliższych okolic parkingów też nie ma, bo drzewa są dość wysokie – najprędzej widok będzie z drogi w kierunku bazy wojskowej po lewej stronie, ale my niestety mieliśmy pochmurny dzień.
Po drodze jednak mija się sporo wspomnianych punktów widokowych i w nich upatrywałbym celów dla nawigacji. Zwłaszcza, że koło wielu z nich jest mały parking.
Ogród botaniczny Troodos
Ciekawym punktem do którego pojechaliśmy po wizycie na Olimpie był ogród botaniczny. W marcu roślin w fazie kwitnienia było niewiele, a turystów poza nami dosłownie zero. Darmowy wjazd, parking, bardzo krótki spacer, punkt widokowy, mini-muzeum, możliwość skorzystania z toalet. Mimo wszystko myślę, że warto głównie przez punkt widokowy.
Kakopetria – wioska ukryta w górach
Z ogrodu skierowaliśmy się do Kakopetrii. Zaparkowaliśmy na TYM parkingu płacąc jakieś drobne za godzinę czy dwie w banalnym do obsługi parkomacie.
Wprawdzie centrum wyglądało na częściowo nieczynne to były dwie restauracje czynne. My jednak skierowaliśmy się przede wszystkim na wodospad. Choć nie jest on ogromny to okazuje się, że poza nami w marcu nie dotarł tam nikt. A to nie koniec ładnych punktów tego miasteczka. Z wodospadu możecie pójść do Starego Miasta czyli praktycznie jednej uliczki przy której stoją zabytkowe domy z kamienia. I choć niektóre są w gorszym stanie to spokojnie znajdziecie tam niezwykle urocze zakątki plus będziecie tam mogli kupić rzeczy bezpośrednio od starszych mieszkanek i mieszkańców tej wioski. Tam naprawdę pojawił się klimat niemasowej turystyki.
Zważając na to, że owe Stare Miasto to praktycznie jedna ulica to zachęcam Was do znalezienie ścieżki w dół, w kierunku rzeki, by wrócić w kierunku rzeki i skorzystać ze ścieżki edukacyjnej wzdłuż niej nawet jeśli to leśna, zacieniona ścieżka, a więc może być mokro 😉 Jeśli chodzi o nawigowanie po takich miejscach to niezastąpione są mapy.cz.
Po powrocie do centrum miasteczka zdecydowaliśmy się na kawę i ciacho. I tutaj trafiliśmy bez większego przekonania do Eariko To Go. Powiem tak – znalezienie takiej kawiarni w polskich górach graniczy z cudem. Poważnie. Dbałość o klienta, świetne kawy, lemoniady, „coś słodkiego” – tutaj wszystko zagrało. Serio, jeśli będę jeszcze raz na Cyprze i pojadę na trekking do Troodos to specjalnie przyjadę do Kakopetrii, by ponownie tutaj zawitać. Zdecydowaniem polecam!
UNESCO – Kościół św. Mikołaja od Dachu
Niedaleko Kakopetrii możemy zatrzymać się w jednym z dziesięciu kościołów o których pisałem wcześniej. Spory i darmowy parking zaprasza TUTAJ (w marcu totalnie pusty, tylko my tam byliśmy). Aczkolwiek maleńka budka z turystycznymi zabawkami była czynna, nawet miała coś w języku polskim także w sezonie może być tu tłoczniej. My jednak kierujemy się do kościoła o dość specyficznym kształcie którego raczej nie kojarzymy z kościołami. W środku nie należy jednak robić zdjęć więc tutaj wiele nie zobaczycie. Jednak w skrócie – kluczowe w tych kościołach są niezwykle kolorowe malowidła. Ale warto zwrócić też uwagę na wiek tej światyni, bo to bagatela XI wiek, a więc 1000 lat temu. Zważając na to, że mamy po drodze – warto wpaść na chwilkę.
Pedoulas i UNESCO – Kościół św. Michała Archanioła
Pedoulas było opisane w przewodnikach jako dobry pomysł na bazę turystyczną. Tym zachęci wprowadziliśmy w nawigację parking, by spacerem udać się drugiego kościoła – podobno jednego z najbardziej imponujących bizantyjskich świątyń na Cyprze.
Wyszło z tego niewiele. Pedoulas jest bardzo górzystym ośrodkiem i wcale nie najmniejszym. Jeśli zostawimy auto na głównym parkingu to kawałek do kościoła będziemy mieli. A jeśli będziemy próbować podjechać bliżej to możemy wpakować się w tak wąskie uliczki, ale jeśli mamy większe auto to przytarcie zajmie dosłownie chwilę. Nie powiedziałbym, że jest to też super baza wypadowa, bo centrum praktycznie nie ma. To jednak górskie miasteczko z paroma hotelami i w sumie tyle.
Jeśli chodzi o kościół to fakt, udało się do niego dojść. Naturalnie – żaden inny turysta obok nas nie stał. Jednak okazało się, że kościół jest zamknięty i nie ma żadnych informacji jak można dostać się do środka. Rzeczywiście z zewnątrz wyglądał ładnie z białą elewacją na tle intensywnie błękitnego nieba, ale jednak przyjechaliśmy po freski.
Zatem Pedoulas – ja bym odpuścił.
Klasztor Kykkos
Tak jak wspomniałem na początku po głębokiej analizie przestrzennej chciałem odwiedzić chociaż jeden klasztor. Najlepiej położony okazał się Kykkos. Spory parking, garstka turystów i otwarte podejście sprawiły, że mogliśmy zajrzeć w kilka zakamarków w tym do mini-muzeum w klasztornej kaplicy. Wszystko bez jakichkolwiek opłat. Spędziliśmy tam może z 20-30 minut. Sam monastyr stoi w tym miejscu już od XI wieku, ale płonął kilka razy więc to co teraz mamy to nieidealnie zachowany obiekt z tamtych czasów. Nie ma jednak co ukrywać, że kolorowe malowidła i specyficzny styl prawosławnych świątyń nadają temu jakiś inny klimat niż ten do którego jesteśmy przyzwyczajeni w Polsce. Przynajmniej ja odniosłem takie wrażenie.
Stavros tis Psokas – centrum nadleśnictwa z muflonami cypryjskimi
Po drodze mieliśmy jeszcze jedną atrakcję. Choć Stavros tis Psokas to minicentrum turystyczne w miejscu leśniczówki zbudowanej przez Brytyjczyków w XIX wieku to tuż za osadą jest maleńki parking, a za nim ogrodzenie wraz ze ścieżką wzdłuż płotu. Możemy tam zobaczyć muflony cypryjskie czyli jeden z przodków doskonale znanej nam owcy. Trudno je spotkać w leśnych warunkach, są bardzo płochliwe, a do tego są pod ścisłą ochroną – żyje ich podobno zaledwie 1500 sztuk przez dawniejsze polowania. Cypryjczycy jednak wydają się do nich odnosić z dużym sentymentem, bo motyw tego zwierzaka pojawia się banknotach czy monetach.
Inne atrakcje Troodos
Jak wspomniałem – niezwykle trudno zobaczyć wszystkie atrakcje tego rejonu w jeden dzień. Jeśli chcielibyście poznać lepiej ten obszar warto tam wpaść powiedzmy na 3 dni, to pozwoliłoby Wam też skorzystać z ofert szlaków turystycznych, bo klimat już typowo leśny.
Inne miejsca, które zanotowałem podczas pracy nad planem to:
- Monastryr Chrysorrogiatissa – zachęca głównie przez działającą tutaj winiarnię
- Fikardu (od strony Nikozji) – prawie wyludniona wioska
- Monastyr Machairas – pojawia się w przewodnikach tyle, że nie jest udostępniany turystom ¯\_(ツ)_/¯
- Nie zapominajcie o wielu punktach widokowych gdziekolwiek nie będziecie w Troodos
Podsumowanie
Pasmo górskie Troodos mnie naprawdę pozytywnie zaskoczyło. Po poprzednich dwóch dniach raczej oszczędnych w atrakcje, dzień spędzony w Troodos przyniósł naprawdę sporo ciekawych rzeczy. Na tyle, że region ten naprawdę można rozważyć jeśli chcecie pochodzić po lekkich górach i poznać okolice na 3 dni. Wyzwanie polega na tym, że na Cypr jednak często jeździ się na plażowy wypoczynek niż na trekkingi. Ale jeśli wybierzecie się tam poza sezonem, znajdziecie jakiś hotel to jestem pewien, że mentalnie wypoczniecie znacznie bardziej niż np. na turystycznym wybrzeżu.
—————-
Przejdź do następnego, piątego wpisu z wycieczki „Cypr 2025 na tydzień w marcu / Czy warto?” – „Turystyczne „must see”: Sanktuarium Afrodyty + Skała Afrodyty + Kurion„












Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.