Powiat obornicki – co warto zobaczyć, a co lepiej ominąć

To kolejny post z serii Powiat na weekend gdzie po bardzo dokładnym przeszukaniu zakamarków internetu odwiedzam i oceniam atrakcje poszczególnego powiatu. Tym razem na warsztacie pojawił się obszar graniczący ze stołecznym – powiat obornicki.

Z uwagi na bliskość do Poznania nie zasugeruję jednej idealnej kolejności zwiedzania. W moim przypadku, przez miejsce zamieszkania po wschodniej stronie rzeki najpierw wybrałem się do Rogoźna, ale dla tych, którzy mieszkają po zachodniej stronie miasta – może warto będzie pojechać odwrotnie niż poniższy plan mikroprzygody.

1. Rogoźno i lokalne Centrum Kultury

Tutaj wyruszamy więc ulicą Gdyńską, bo jako pierwszy punkt docelowy obieramy Rogoźno i lokalne muzeum położone tuż przy Rynku. Droga całkiem niezłej jakości prowadzi nas do miasteczka, a miejsce do zaparkowania bez problemu znajdujemy przy głównym placyku miasta. Niezbyt duży, ale schludny i przyjemny dla oka – tak w skrócie można go opisać. Natomiast w jednym z budynków przylegających do niego znajduje się nasz pierwszy punkt – Rogozińskie Centrum Kultury.

Ot, typowe miejsce muzeum chciałoby się powiedzieć. Umieszczone w budynku Ratusza Nowomiejskiego nie zachęca innowacyjnością do wejścia. Cena biletów na poziomie 4zł za zwykłą wejściówkę bez ulgi również nie zapowiada szoku dla turysty. I generalnie tak jest – muzeum jest przyjemnym miejscem gdzie możemy poznać historię miasta począwszy od króla Przemysła II i zamachu na niego, dalej idąć przez wystawę o patronce muzeum, by dotrzeć do cechów, którymi szczyci się miasta. Dodajmy do tego wystawy przyrodnicze i okazuje się, że szału może i nie ma, ale z drugiej strony 4 polskie złote moim zdaniem warto poświęcić na poznanie dawnych lokalnych dziejów. Spędzimy tam jakieś 30 minut po czym wracamy na Rynek.

W Rogoźnie to wszystko. Możemy zwrócić uwagę na całkiem ładny kościółek znajdujący się zaraz obok centrum miasteczka, ale z rzeczych wartych zauważenia jest również lodziarnia na Rynku. Niby nic, ale przynajmniej można coś kupić, usiąść na te 15 minut i popatrzeć na miasteczko bez pośpiechu zamiast automatycznego wpisania w nawigację kolejnego punktu na trasie. Nierzadko zdarza się w różnych miasteczkach, że chciałoby się zostać na chwilę, ale nie ma nic co by właśnie do tego nakłoniło.

2. Muzeum Młynarstwa w Jaraczu

Lody zjedzone? W takim wypadku kierujemy się teraz do Muzeum Młynarstwa w Jaraczu. To kolejny oddział Muzeum Rolnictwa w Szreniawie (po Muzeum Pszczelarstwa w Swarzędzu), a tym razem przyjrzymy się młynom, które były używane na przestrzeni dziejów. Na miejscu znajdziemy parking oznaczony całkiem czytelnym znakiem przed płotem, tam możemy bez obaw i opłat pozostawić samochód.

W głównym budynku zakupimy bilety (normalny – 5PLN), a w kolejnych salach będziemy mogli zobaczyć modele małych wiatraków z prywatnej kolekcji. Chociaż może nie do końca małej – dokładnie to skala 1:40, a poniższe zdjęcie to właśnie taki model w środku – niebywała dbałość o detale!

REIMG_3457

Następnie możemy udać się już do prawdziwego wiatraka w skali 1:1 mijając po drodze zakonserwowane fragmenty dawnych wiatraków z regionu. Do tego normalnego oczywiście bez problemu można wejść i wrażenie jest całkiem przyjemne – zgodnie z zapowiedziami obsługi – wydaje się jakby młynarz dosłownie na chwilę gdzieś wyszedł, na pewno za moment wróci!

Nie czekajmy jednak na niego, bo kawałek wracając, bo kawałek zawracamy w kierunku głównego budynku i zobaczymy różnego rodzaju napędy młyńskie wliczając już w to inne paliwo niż wiatr. Zaraz po tym zajrzymy do wystawy przygotowanej w małym, ale jakże stylowym i pasującym do otoczenia, budynku gdzie ponownie cofniemy się w przeszłość, by zobaczyć mniejsze narzędzia.

A na koniec przejdziemy przez małą uliczkę i wejdziemy już do przemysłowej części, do wystawy w większym budynku tuż nad samym rzeką. Kilka pięter uświadomi nam dobitnie, że młynarz raczej nie wyszedł na chwilę z wizytowanego wcześniej wiatraka, że czasy się zmieniły. Ta wystawa swoją drogą bardzo mi przypominała formę ze Swarzędza – raczej nie uświadczymy tu interaktywności, ale z pewnością z bliska będziemy mogli się przyjrzeć procesowi młynarstwa i co dokładnie tam się dzieje.

I na dodatek to nie koniec jeszcze, bo po wyjściu z przemysłowego budynku skręcamy w prawo, a następnie tuż za nim wchodzimy furtką na teren tuż nad samą rzeką. Tam znajdziemy dwa pomosty plus parę miejsc gdzie możemy bez problemu dotrzeć suchą stopą. Po zobaczeniu tego wszystkiego możemy już udać się w drogę powrotną do auta. Trochę tego było, 5 polskich złotych wydaliśmy – czy warto? Bez wątpienia jest to jedna z jaśniejszych atrakcji powiatu. Zachęca do tego też fakt, że możemy tam dotrzeć kajakiem Młyńskim Szlakiem. Wprawdzie niewiele jest tam nowoczesnego muzealnictwa, ale jako filia szreniawskiego Muzeum, Jaracz zapewne musi trochę poczekać na fundusze zwłaszcza, że Szreniawa aktualnie się przebudowuje. Mimo wszystko jednak uważam, że warto jeśli już ktoś bywa w okolicy.

3. Oborniki?

Co dalej w planie? Dalej w planie jest miasteczko Oborniki. Praktycznie jednak jest to tylko punkt do odhaczenia – na rynku nie było nic ciekawego co by zachęcało, by tam zostać parę minut. Ewentualnym ciekawym punktem są Łazienki Obornickie, ale tutaj muszę uderzyć się w pierś – wyleciało mi to z głowy podczas podróży więc na razie się z oceną wstrzymam. Będę w okolicy – sprawdzę.

Tutaj jest decyzja do podjęcia – czy chcemy nadrabiać kilometry w kierunku Puszczy Noteckiej by zobaczyć dwa budynki, a potem wracać tą samą drogą do Obornik czy jednak nie.

4. Pałac w Bąblinie

Pierwszy to pałac w Bąblinie. Przykuł moją uwagę zupełnym przypadkiem kiedy jechałem do Puszczy szukać skarbów. Odrestaurowany jest siedzibą Misjonarzy Świętej Rodziny, ale bez problemu możemy wejść na teren jego ogrodu. Autem nawet nie trzeba wjeżdżać przez bramę – przed murem, przed skrzynkami pocztowymi bez problemu zostawimy auto. O ile schludny budynek robi rzeczywiście świetne wrażenie o tyle ogród zajmie nam 15 minut bez przesadnego zachwytu. Moim zdaniem nie warto się zatrzymywać.

5. Stobnica – Zamek w Puszczy Noteckiej

Drugi w zasadzie dopiero się buduje. Mowa o kontrowersyjnym zamku w Stobnicy, który parę miesięcy temu zaskoczył wielu, że na terenie Puszczy Noteckiej dokonuje się taka dewastacja lasu. Abstrahując jednak od tego czy przyroda na tym mocno ucierpi (z tym pytaniem należy się zwrócić do odpowiednich urzędów) chciałem sprawdzić co można tam zobaczyć. Google Maps wskaże nam pozycję jako „Zamek w Puszczy Noteckiej”. Praktycznie jednak jak będziemy się kierować na Stobnicę to górującą wieżę zobaczymy z odległości dobrych paru kilometrów! W prawo przed jeziorem zgodnie z dojazdem na budowę nie warto skręcać – zobaczymy tylok ciągnący się płot do samego końca jeziora.

Jeśli już tam dotarliśmy to lepiej minąć jezioro oraz dość okazały murowany wjazd i skorzystać z miejsca przy małym pomniku – możemy tam zostawić auto lub minąć leśną drogę i kilkadziesiąt metrów dalej będzie droga w prawo z betonowych płyt. Doszlibyśmy do niej wyżej wspomnianą leśną drogą. Dojeżdzamy do pierwszego skrzyżowania, tam już lepiej zostawić auto i skręcamy w prawo. Dość szybko, w okolicach brzóz zobaczymy nasz obiekt docelowy. Z daleka, ale już zrobi wrażenie. Jeszcze większe natomiast będzie jak pójdziemy leśną drogą trzymając się prawej strony i w końcu docierając do bramy wjazdowej – będziemy bliżej i od samego frontu budowli. I trzeba przyznać, że projekt jest imponujący. Naprawdę jestem ciekaw jak ta sprawa się zakończy i czy będzie z tego jakiś turystyczny użytek.

6. Pałac w Objezierzu

Ostatnim punktem na mapie atrakcji powiatu obornickiego jest pałac w Objezierzu, który możemy zaliczyć jadąc od Obornik w stronę Poznania nieznacznie odbijając na zachód. Aktualnie w pałacu znajduje się szkoła, jest tam również mały ogród, ale generalnie – bez szału. Jeśli ktoś uwielbia pałace – proszę bardzo, a dla tych, którzy nie odnajdują się w różnych wariacjach stylów pałacowych lub oczekują długiego spaceru nie polecam.

Podsumowanie

Powiat obornicki nie ma przesadnie wielu atrakcji trzeba przyznać. Najlepsze z nich – Muzeum Młynarstwa w Jaraczu oraz postój w Rogoźnie z wizytą w lokalnym Centrum Kultury można zaliczyć niejako po drodze na północ kraju. Oborniki (jeśli okaże się, że dla Łazienek warto poświęcić czas) również możemy zobaczyć po drodze w tam tym kierunku. Bąblin czy Objezierze jak wspomniałem – nie warto, natomiast zamek w budowie jest dyskusyjny – po pierwsze czy chcemy nadrabiać kilometry tylko po to, po drugie, że i tak widok będzie przesłaniał nam płot.

A może te pierwsze dwie, trzy atrakcje wystarczą na krótki dzień, by zobaczyć co najważniejsze? Zwiedzajcie według Waszego uznania 😉

Dodaj komentarz